Nieczęsto się zdarza, że odpytujemy na łamach Chaosa zespoły z tak małym dorobkiem, jak jedno EP. Ale, jeśli to EP naprawdę solidnie pierze po ryju to warto. Dlatego też ucieszyłem się, kiedy chłopaki z Anarchos zgodzili się na wywiad. Kapela to jeszcze mało znana, ale sadzę ze to może się wkrótce zmienić, bo muzyka, którą grają to naprawdę porządny ochłap dla każdego smakosza stadnej szkoły śmierć metalu. Warto poznać!
Pathologist: Witam. Dzięki, że zgodziliście się na wywiad. Zacznę trochę inaczej niż zwykle. O waszym zespole jest bardzo mało informacji w Internecie, więc proszę o przybliżenie sylwetki zespołu. Czym jest Anarchos? Jaki rodzaj muzyki gracie? Jakie jest wasze przesłanie?

anarchosMartin Brakert: Anarchos to zespół grający czysty i prawdziwie old school’owy death metal. To jest to, co robimy i będziemy robić. W składzie zespołu są byli członkowie Ulcerate Fester i Noctiferum oraz obecni członkowie Burning Hatred.

P: Kiedy założyliście zespół? Jak doszło do tego, że wasza piątka się spotkała. Kiedy wypiliście pierwsze wspólne piwo?

M.B: Ardy i Vincent znają się więcej niż 20 lat – od czasu, gdy razem grali w Ulcerate Fester, tak więc to oni, jako pierwsi wypili ze sobą piwo. Z Anarchos wszystko się zaczęło w lato 2000 roku po tym jak umarł poprzedni zespół Vincent’a. Vincent postanowił założyć nową kapelę i grać w niej na perkusji. To on zapytał mnie i Andy’ego czy chcemy z nim tworzyć zespół grający death metal. We wrześniu zagraliśmy pierwszą wspólną próbę i skomponowaliśmy pierwsze riffy na “The Great Black Death”. Byliśmy zadowoleni wiec zdecydowaliśmy, że będziemy podążać ścieżką Metalu Śmierci. Wokalista doszedł do składu parę miesięcy później, gdy już mięliśmy skomponowane parę numerów, a po roku Thorsten dołączył do nas, jako basista.

P: Opowiedz, co działo się w zespole pomiędzy waszym początkiem a wydaniem pierwszego CD?

anarchos5M.B: Po tym jak Thorsten dołączył do składu zaczęliśmy snuć plany na temat wydania pierwszego demo, żeby załapać się na jakieś koncerty. W marcu 2012 roku nagraliśmy podczas próby pięć numerów. Niestety, miksy i mastering szły bardzo powoli i na domiar złego studiu zgubiło gdzieś oryginalne nagranie. Mięliśmy tylko mp3. Mimo tych problemów jesteśmy zadowoleni z dalszego obrotu sprawy i przede wszystkim z ostatecznego rezultatu. Wrzuciliśmy ten materiał w Internet pod nazwą “Tortured Beyond Death” i zaczęliśmy planować nagranie całkiem nowego demo w profesjonalnym studiu. Na wiosnę 2013 roku nasz pierwszy wokalista odszedł a na jego miejsce wskoczył Frank, który już po dwóch tygodniach zagrał z nami pierwszą sztukę.
Na wakacje 2013 roku zarezerwowaliśmy Dirty Bird Studios, gdzie ponownie nagraliśmy trzy numery z „Tortured Beyond Death” oraz dodaliśmy dwa zupełnie nowe kawałki. Tym razem cały proces nagrywania był dużo bardziej sprawny. Całość nazywała się “Descent Into The Maelström” i miała być wydana własnym sumptem, jako demo. Jednak ludzie namawiali nas to wysłania tego materiału do profesjonalnego wydawnictwa i tak też zrobiliśmy. Vic Records wydała te pięć kawałków, jako nasze pierwsze EP.

P: Wróćmy jeszcze do waszej demówki. Będzie możliwość odsłuchania kiedyś tego materiału?

M.B: “Tortured Beyond Death” z 2012 roku to nasze jedyne demo zawiera czysty, surowy Death Metal. Brzmienie znacznie odbiega od tego na “Descent Into The Maelström”, ale jest zajebiście intensywne. Możecie tego posłuchać lub ściągnąć z naszego bandcampa. http://anarchos.bandcamp.com/album/tortured-beyond-death

P: Jak zaczęła się wasza współpraca z Vic Records? Jesteście zadowoleni z pracy z nimi?

anarchos4M.B: Kiedy zakończyły się nagrania i prace nad okładką wysłaliśmy sporo maili w różne miejsca. Była pozytywna reakcja na naszą muzykę, ale mało kto chciał ten materiał wydać w takiej formie, w jakiej został nagrany. Odpowiedz z naszej strony była taka, że wydamy to tak jak jest albo wcale. Tylko Vic postanowiło wydać ten materiał w niezmienionej formie. Jako cześć umowy mamy wydać pod ich skrzydłami nasz debiutancki album. Na pewno będzie brzmiał zajebiście. Jak nietrudno wyłowić z kontekstu jesteśmy bardzo zadowoleni ze współpracy z Vic. Dzięki nim mamy profesjonalną promocję: ziny maja nasz materiał do recenzji, mamy świetną dystrybucję i tak dalej.

P: Skupmy się może teraz na muzyce zwartej na waszym EP. Te pięć numerów solidnie skopało mi dupę. Byłem pod wrażeniem, gdy pierwszy raz usłyszałem “Descent Into The Maelström”. Mógłbyś w skrócie opisać ten materiał?

M.B: Numery na ten materiał napisaliśmy pomiędzy początkiem istnienia zespołu a wiosną 2013 roku. Jest to nieskomplikowany death metal z ponurymi liniami melodycznymi kojarzącymi się z doom metalem. “The Great Black Death” to jeden z pierwszych naszych numerów, dlatego jest on najprostszy. “Anointing Of The Sick” I “Tales Of The Mutilated Remains” zawierają już nieco szybsze riffy, doom’owe partie i solówkę na “Anointing…” “Morbid Ways To Decay” z kolei zaczyna sie szybko, ale kończy mocno depresyjnym riffem. Odwrotna sytuacja jest w przypadku “Sarggeburt”: zaczyna się mozolnie a kończy kruszącym czaszkę riffem i solówką.

P: A co powiesz o całym procesie nagrywania? Był szybki i efektywny czy raczej ciężki i bolesny? Jakieś interesujące historie ze studia?

M.B: Z nagrywaniem było żadnych problemów. To był bardzo szybki proces. Gitara, bas i bębny nagrywaliśmy na żywo, a potem dodaliśmy do tego solówki i wokale. Dzięki temu szybkie partie mają więcej dynamiki i brutalności, a wolne są cięższe. Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego, co udało się stworzyć.

anarchos3P: Zajebiście podoba mi się brzmienie “Descent Into The Maelström”. Z jednej strony surowe i bluźniercze a z drugiej zadziwiająco selektywne. Jak osiągnęliście taki efekt?

M.B: To za sprawą użycia całego zestawu różnych mikrofonów, kabli i gitar, jednych mających czyste brzmienie a innych mających zapewnić brutalność. Potem to wszystko zmiksowaliśmy razem. To dzięki temu zabiegowi dźwięk jest zniekształcony, ale nie niewyraźny. Dlatego numery brzmią tak brutalnie. To samo tyczy się basu. W przypadku bębnów użyliśmy kilku dobrych korektorów dźwięku i specjalnych efektów, żeby osiągnąć zamierzony cel. Wokal jest w większości przypadków naturalny tylko na “Anointing Of The Sick” w środkowej wolnej części nieco go zniekształciliśmy. Fredde z Dirty Bird Productions wie jak wydobyć właściwe brzmienie, bo podczas nagrywania i miksów używa swojej czarnej magii hehe. On potrafi zmienić każdą nutę w czyste bluźnierstwo.

P: W waszej muzyce można usłyszeć sporo inspiracji. Z jednej strony brzmi ona jak Asphyx z drugiej ma sporo wspólnego z Autopsy. Czym ty się inspirujesz? Jakie zespoły miały na ciebie największy wpływ?

M.B: Nasze inspiracje to na pewno Asphyx, Autopsy i Dismember oraz inne zespoły ze sceny death, black, thrash z lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Ekstremalna scena i jej członkowie to nasza inspiracja. Na mnie osobiście największy wpływ miał Dismember. Z nich czerpie najwięcej inspiracji. Zajebiście lubię też Grave, Bolt Thrower, stare Hypocrisy, Necrophobic, Entombed, starą Sepulture, Morbid Angel. Mógłbym wymieniać długo…

P: Teraz czas na moją ulubioną część każdego wywiadu, czyli koncerty. Na YouTube jest jedno wideo z waszym koncertem. Czy to był wasz jedyny gig? Napisz coś o atmosferze waszych koncertów.

anarchos2M.B: Do tej pory zagraliśmy łącznie siedem koncertów. Większość to klubowe gigi, ale zagraliśmy też na dwóch małych festiwalach. Grając „na żywo” chcemy przekazać publice jak najwięcej naszych emocji. W częściach wolnych chcemy wygenerować mroczną i depresyjną atmosferą. Tworzyć chaos przy szybszych partiach. Nosimy też pasy z nabojami i kolce.

P: A jak z planami koncernowymi? Zajebiście chciałbym zobaczyć wasz morderczy gig w Polsce.

M.B: Mamy zaplanowane dwa koncerty pod koniec kwietnia w Holandii. 16 maja będziemy grać na południu Niemiec w mieście Nersingen. Z miła chęcią propagowalibyśmy śmierć i bluźnierstwo w waszym kraju! Chcielibyśmy przywieźć piekło wszystkim fanom metalu w Polsce. Jeśli macie jakieś kontakty dajcie im nasze namiary!

P: Masz jakieś marzenia dotyczące koncertów? Z kim chciałbyś dzielić scenę i dlaczego?

M.B: Nie ma chyba jednego takiego zespołu. Zawsze chcemy dzielić scenę z totalnie oddanymi starej szkole kapelami nieważne czy grają black, death czy thrash metal. To właśnie lubimy. Każdy, kto kocha old school i piwo może z nami dzielić scenę!

P: Rok 2014 dopiero się zaczął (już chwile temu pisałem te pytania hehe). Na jakie płyty czekasz najbardziej w tym roku?

M.B: O myślę, że będzie tego sporo. Na pewno Entrapment, Vanhelgd, Puteraeon, Bombs Of Hades i Autopsy. Ale najbardziej czekam na nowy album Pyre. Ich MLP rozwaliło mi głowę. Bardzo surowy i intensywny death metal.

anarchos1P: Czego możemy się spodziewać po Anarchos w najbliższej przyszłości? Kiedy następne wydawnictwo? Czy to będzie pełny album?

M.B: Niedawno rozpoczęliśmy prace nad naszym pełnym wydawnictwem. Planujemy zarejestrować go na jesień a wydać pod koniec roku albo na początku 2015 oczywiście dzięki Vic Records. Na razie gotowe mamy cztery numery. Mamy też dwa numery z demo, które chcemy ponownie nagrać. Może użyjemy je na nadchodzącym materiale, a może wydamy w formie splitu na siedmiocalówce. Jeszcze nie zdecydowaliśmy.

P: Ok. Ostatnie pytanie. Czego słuchasz odpowiadając na te nudne i tendencyjne pytania?

M.B: Ha ha ha, żeby nie zasnąć słucham Morbid Flesh, Graveyard, Zombiefication, Ulcer, Grond i Krypts.

anarchosP: To na koniec jeszcze kilka słów dla czytelników Chaosa.

M.B: Dzięki za wywiad, cierpliwość i zainteresowanie Anarchos! Wspierajcie Vic Records i Chaos Records. Wypatrujcie też “Descent Into The Maelström” na kasecie, którą wypuszczamy w maju dzięki Hellprod/Murder Records Mors Certa!

P: Dzięki. Mam nadzieję, że ten wywiad przybliży ludziom waszą twórczość.