Abusiveness: „…na całej, tak zwanej scenie metalowej, jest mnóstwo starych dziadów.”

Dziś wywiad z Abusiveness, a konkretnie z mózgiem zespołu – Mścisławem. W bonusie, recenzja ostatniego dokonania zespołu, czyli płyty „Ignis Aurum Probat”. Endżoj.

Wojtuś: Hailz! Mścisław, ostatnio gościłeś na naszym portalu ponad 4 lata temu. To szmat czasu. Powiedz pokrótce co tam u Ciebie słychać?

Mścisław: Serwus. Leci powolutku. Mam trochę mętlik we łbie „po wczorajszym”, ale jakos daję radę.

W.: Były ptaszki co od jakiegoś czasu cichutko ćwierkały, że nowy album nadchodzi, jednak żaden nie chciał się pochwalić kiedy. I tak niedawno nowy album znienacka pierdyknął w całości na YouTube, a zaraz potem na różnej maści Torrentach. Był to zamierzony zabieg by zaskoczyć wszystkich wokoło?

M.: Ano album miał się ukazać już dawno; praktycznie nagraliśmy go jakieś 2 lata temu, ale zeszło się na różnych przyziemnych sprawach. W zasadzie, to nigdzie się nam nie spieszyło. Tak przy okazji, to ukazał się na CD dzięki Heritage Recordings, a jakieś tuby, maści i renty to tylko konsekwencje tego. Mam nadzieję, że LP też się pojawi.

W.: Zadowoleni z odzewu na ten album? Spotykam się z opiniami, że nagraliście właśnie swoje opus magnum.

M.: Może jeszcze coś kiedyś nagramy, a może nie. Nie śledzę czy jest jakiś odzew na ten album, także nie wiele mogę w tej kwestii powiedzieć. Poza tobą nikt się z nami nie kontaktował w sprawach wywiadu, czy coś, także odzew jest raczej nikły. Również laseczki w bikini nie ślęczą u mnie pod domem.

W.: Niestety w szkole omijałem lekcje łaciny, więc moja znajomość tego języka jest nikła, ale z tego, co się orientuję to „Ignis aurum probat” możemy przetłumaczyć na „Próbą złota jest ogień”. Co miałoby być tym ogniem wg. Ciebie?

M.: Całkiem dobrze się orientujesz. To cytat z Seneki. Jako, że czasem lubię poczytać różne mądrości, to się nań natknąłem i uznałem za bardzo dobry tytuł na płytę. Dalsza część tej sentencji to „miseria fortes viros”. Ergo: ogniem są przeciwności i wyzwania stawiane przed nami, bądź które sami przed sobą stawiamy. Można to odnieść nie tylko do człeka, ale i np. do tradycji pogańskich, wartości etc.

W.: Z ręką na sercu przyznam, że słucham nowego krążka bez przerwy. Album pęka w szwach od zawartości. Wszystkie te riffy, gościnne występy i blasty potrafią skopać dupsko. Udało się Wam zrealizować wszystkie założenia dotyczące tej płyty?

M.: Jak z ręką na sercu, to wierzę. Z gościnnych występów, to tym razem są tylko w tytułowym kawałku, który różni sie od pozostałych zastosowanym instrumentarium. Oleńka nam bardzo ładnie zaśpiewała, a Rob przygrał na bębenku. Tak z założeń, to chciałem, żeby Lucass i Gonthy zagrali na tym albumie, ale niestety się nie udało. Obowiązki. Trza było dać radę we dwóch.

W.: Jak wyglądał proces kompozycyjny? Może zdradzisz naszym czytelnikom jakieś pikantne ciekawostki? 

M.: Aby złapać inpiracje, codzień o zachodzie słońca wychodziłem do lasu, wytarzać się nago w ściółce. Podczas tego wiewiórki dyktowały mi do ucha słowa, a dziki podawały melodie. Przełożenie tego na instrumenty, to była już tylko kwestia formalna.

W.: Poprzedni album ukazał się dzięki ŚP. Arachnophobia Records. Jak mniemam, wasza współpraca z wszechpotężnym Krzysztofem układała się bardzo dobrze. Gdyby jego wydawnictwo dalej funkcjonowało chcielibyście, żeby to on był ponownie wydawcą waszego najnowszego krążka?

M.: Były plany, żeby ten album ukazał się u Krzyśka, ale że w międzyczasie dostaliśmy inną propozycję, to zdecydowaliśmy, że tak będzie lepiej. Krzysiek to bdb kolega. Jednak mimowszystko, myślę, że profil Heritage bardziej do nas pasuje i to właściwe miejsce dla nas. Poza tym znamy się z panem Wydawcą już szmat czasu i ta współpraca wynikła tak jakby naturalnie.

W.: Jest szansa, że krążek ukaże się w późniejszym czasie na winylu? Na ładne szmatki też by się niejeden pokusił.

M.: Taki był zamysł na początku, co by od razu wyskoczyć z LP i koszulką. Wyszło jak zwykle. Trzeba nagabywać Imć Pana Wydawcę. Acha. Dzisiaj pierwszy raz posłuchałem tej płyty z CD. Przynajmniej na mojej kopii, utwór nr 7 na wkładce (tak jak powinien być) jest szósty na CD. Czyli delikatny zonk. Kolejność trzech ostatnich jest pomieszana.

W.: Doczekamy się kiedyś reedycji pierwszych demówek? Sam bym wam grosik wrzucił do skarbonki.

M.: Eee, za grosik, to się nie opłaca. Generalnie, nie sądzę, by była taka potrzeba. W ogóle, demówki? Serio? Ktoś tego słucha? Sam bym se na komputerze lepsze nagrał.

W.: W pierwszym utworze pada sformułowanie: Europa Płonie. Trochę dalej mamy utwór, którego tekst jest na podstawie dramatu Stanisława Wyspiańskiego. Czy czujesz się na równi z bohaterem tej sztuki, że twoim zadaniem jest wyzwolenie Polski z niewoli politycznej,wyzwolenie narodu z bezwładu ducha i woli oraz wyzwolenie sztuki?

M.: Na podstawie dramatu Wyspiańskiego jest tekst „Wyzwolenie”. „Europa Płonie” to inny kawałek. Nie za bardzo czaję, o co chodzi z wyzwoleniem Polski z niewoli politycznej? Raczej nie sprawię, że Polska wypisze się z Unii, a nasi sąsiedzi i „sojusznicy” staną się naszymi petentami, a nie rozkazicielami. Owszem, przychylam się coraz bardziej do zdania Vikernesa, czyli, że nie ma politycznego rozwiązania (jest tylko ostateczne rozwiązanie). W tekscie chodzi bardziej o wyzwolenie, jak to nazwałeś, z bezwładu ducha. Czy można wyzwolić naród z bezwładu? Pewnie można. Trzeba jednak zacząć od siebie. Odnośnie do tej całej, jakiejś sztuki, to się nie znam. Chyba jak nie jest „wolna”, to kicz po prostu.

W.: Uważasz, że Islam zagraża nam na równi z chrześcijaństwem? Czy jednak religia kebaba na cienkim jest groźniejsza?

M.: Jakieś ciężkie dylematy mi tu stawiasz. Co to jest religia kebaba na cienkim? Chodzi ci o konsumpcję? Jeśli tak, to mogę rzec, iż islam jest zagrożeniem, między innymi, właśnie przez ten cały konsumpcjonizm. Chrześcijaństwu poddaliśmy się jakieś tysiąc lat temu. Dzisiaj to gnijąca religia, którą jesteśmy przeżarci. Sporo ludzi jednak sądzi, że jest to smaczne.

W.: Utwór 7 został stworzony na bazie pomysłów Wojciecha Janusa i dedykowany jego pamięci. Możesz pokrótce przedstawić, którą cząstkę siebie zostawił tam Wojtek?

M.: Pierwotnie ten numer miał iść dla BOP, ale wszyscy zgodnie stwierdziliśmy, że pasuje bardziej do Abu. Wojtek wysłał kiedyś szkielety kilku riffów. Ze trzy, albo cztery takie wykorzystałem w tym numerze, oczywiście trochę je modyfikując; dodając aranże itp. To wyraz naszego hołdu dla niego.

W.: Jak porównasz polską scenę metalową z czasów, kiedy stawialiście pierwsze kroki do stanu współczesnego?

M.: Poczułem się starym dziadem po tym pytaniu. Ale na całej, tzw. scenie metalowej, jest mnóstwo starych dziadów. Można by godzinami o tym gadać, a tyle mi się nie chce. Kiedy DM, a później BM, stawały się „trendy”, ówczesne stare dziady raczej nie przyznawały się do nowych zespołów, ale całe pokolenie na tych trendach wyrosło. Dziś już chyba nie ma takiego jednego trendu w muzyce metalowej. Owszem pojawiają się, to moda na „religijny BM”, to na retro Thrash, to na retro Heavy itd., ale to już takie małe trendziki. Kiedyś też bardziej widoczne były podziały. Pamiętam jak wiele osób deklarowało, że: ja to słucham tylko Thrash, jak wchodził DM, ja to tylko DM, jak wchodził BM. Z kolei tzw. blekowcy, wpatrzeni w Norwegię, niby odrzucali cały DM, i tak to jakoś się kręciło. To podoba mi się bardziej w dzisiejszej scenie, że nikt (albo przynajmniej nie znam) takich głupot już nie pierdzieli.

W.: Urzekły Cię jakieś młode kapele metalowe, które z czystym sumieniem możesz polecić?

M.: Zależy, co rozumieć przez młode. Co mi przychodzi do łba, to wszystko ma już jakąś ugruntowaną pozycję. No i ja trochę opóźniony zawsze jestem. Zza Wielkiej Kałuży: Skeletal Remains, Rude, Archspire, Blood Incantation – Spectral Voice. Po naszej stronie: Altarage, Djevel, Gjendod. A z Polszy: Terrordome i In Twilight’s Embrace. Demówek, niestety nie śledzę.

W.: Udzielasz się w tylu zespołach. Masz Ty czas by się kiedyś piwa napić?

M.: Po wczorajszym nie tknę więcej alkoholu.

W.: Jakbyś w pigułce podsumował wszystkie lata działalności zespołu. Czy jest coś co byś zrobił inaczej patrząc wstecz?

M.: Nagrał se lepiej demówki na komputerze. Albo nie. Amor fati, nic bym nie zmieniał. Aaa, jakbym podsumował? Może tak, jak tytuł naszej płyty: Ignis aurum probat.

W.: Twoje plany na przyszłość związane z Abusiveness?

M.: Żyć i umrzeć w Los…, yyy, znaczy w Lublinie.

W.: Dzięki za poświęcony czas. Ostatnie słowo należy do Ciebie! HAILS!

M.: Dzięki za pytania. Przychodźcie na nasze koncerty, których nie będzie. Pozdrówka. Bywajcie.

Abusiveness „Ignis Aurum Probat”

Wydawca: Heritage Recordings

Gdy w 2014 roku swą premierę miały „Bramy Nawii” to od razu zajęły ważną część w moim serduszku w kategorii najlepsze albumy, do który warto wracać. I tak przez te lata odświeżałem sobie ten materiał, aż tu nagle nastała próba ognia i pojawił się na horyzoncie nowy album zatytułowany „Ignis Aurum Probat” I tak katuję te nowe Abusiveness aż się odtwarzacz nie zrobi się czerwony od zadyszki. Bez zbędnych intr i innych udziwniaczy jesteśmy prowadzeni tak, jak sugeruje tytuł pierwszego wałka – „Naprzód! Ku wojnie!”. W przypadku tego albumu nie liczcie na żadne przerwy (no prócz jednego kawałka, ale to potem). Od początku do końca słuchacz ma tutaj do czynienia z pędzącą black metalową maszyną zasilaną wściekłością oraz siarką. Mścisław po raz kolejny pokazał, że urodził się z gitarą w łapach. Riffy to główna kwintesencja tego krążka, ich różnorodność oraz nagromadzenie potrafią wywołać palpitacje serca. Skąd ten człowiek bierze tyle pomysłów to sam Pan Bóg nie wie hehe. Nie wolno również zapominać, że i Wizun dołożył swoją cegiełkę w postaci gęstych jak smoła dudniących w łeb bębnów. Znalazł się również kawałek gdzie gościnnie swoje wokale nagrała Olya Lantseva i nie owijając w bawełnę głos dziewczyna ma niesamowity oraz Rob Darken na bębnach. I jest to jedyny moment na złapanie oddechu, by zaraz ruszyć ponownie ku bitwie. Na końcu zaś znalazł się utwór na bazie pomysłów tragiczne zmarłego Wojciecha Janusa. Różnorodności z pewnością nie można Abusiveness odmówić.

„Ignis Aurum Probat” to siedem bardzo udanych kompozycji, które zapadną niejednemu w pamięci. Silna black metalowa pozycja na rok 2019, którą raczej mało kto przebije. Chłopaki podstawili sobie poprzeczkę wysoko, czy następny album będzie równie genialny? Tego dowiemy się prawdopodobnie za kilka lat…

Mścisław zaś, po krótce opowiedział nam co u niego słychać:

Ocena: 9/10

Tracklista:
1. Naprzód! Ku wojnie!

2. Kowal dziejów

3. Wyzwolenie

4. Ignis Aurum Probat

5. Natura pierwotna

6. Europa płonie

7. W bezczas..

Autor

148 tekstów dla Chaos Vault

Główny ekspert w dziedzinie szkalowania, lubujący się w czarnym metalu oraz wszelakich ambientach i innych wybrykach natury.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *