Wydawca: Ván Records
Już od jakiegoś czasu nie potrafię przejść obojętnie obok premiery jakiegokolwiek wydawnictwa od Urfaust. Jest coś wyjątkowego w tym zespole. Coś, co za każdym razem każe mi sprawdzić, w jaką stronę ewolucja tego zespołu przebiega.
Dlatego nie mogłem przejść obojętnie wobec „Teufelsgeist”. Pierwsze spostrzeżenia miałem takie, że materiał jest dość nie spójny. Nie wiem, czy to tylko moje odczucie, ale mam wrażenie, że jest to płyta poskładana z kawałków nagranych przy okazji sesji nagraniowych innych materiałów. Bo z jednej strony mamy pierwszy numer bardzo epicki, podniosły, wręcz filmowy. Z drugiej zaś strony taki „De filosofie van een gedesillusioneerde”, na którym mamy gęstą smolę, siarkę, niepokój i wręcz jakiś dziwne napięcie… Tradycyjnie też mamy na płycie dużo dźwięków. Po prostu… Muzycznych improwizacji, ambientowych zajawek, czy wręcz zahaczających o noise trzasków i zgrzytów… Z jednej strony Urfaust zdążył nas przyzwyczaić do takiej konstrukcji swoich płyt. Z drugiej jednak strony, za każdym razem nam pewien niedosyt, bo mam wrażenie, że jednak jest tego za mało. Jakby tę płytę okroić z numerów instrumentalnych to i tak mielibyśmy dość solidną EP-kę. Nie zmienia to faktu, że i tak, to co dostarcza nam za każdym razem Urfaust jest co najmniej znakomite. Muszę jednak z kronikarskiego obowiązku zaznaczyć, że „The Constellatory Practice”, to była płyta, która podobała mi się znaczniej bardziej. Z czego to wynika? Nie wiem. Tu mi czegoś brakuje. Nie zmienia to faktu, że „Teufelsgeist” zasługuje na wysoką ocenę i co najemnej wzmiankę w tegorocznym zestawieniu najlepszych płyt 2020.
Ocena: 9/10




