Wydawca: Dying Victims Productions
Dwa razy Norwegia i dwa razy black/thrash metal. A każdy z zespołów zamieścił po dwa kawałki. Zaś recenzent ma dwie ręce, dwie nogi. Przypadek?
Może i przypadek. Ale przechodząc do meritum, to w chuj fajny ten split – a już na pewno dla maniaków takiego brudnego metal. Condor i Töxik Death, bo o nich mowa zrobiły ściepę i pod skrzydłami Dying Victims Productions wypuściły pysznie brzmiący przypalany thrash. Zaczyna Condor – cholernie kojarzą mi się z Nekromantheon czy też z Hellbringer, a że ci z kolei kradną na potęgę od wczesnego Sodom, Bathory i Destruction lu Kreator to jesteśmy w domu. Zapierdalają, rażąc nasze uszy ostrymi, ciętymi riffami. Bez chwili oddechu, za to z paskudnym, piwnicznym brzmieniem. Drugi numer to cover, ale przyznaję że nie znam oryginału – możecie zedrzeć mi naszywki z torsu jak mnie gdzieś spotkacie. Druga kapela to jak już rzekłem Töxik Death. Zasadniczo – grają bardzo podobną muzykę, może trochę więcej tutaj czuć brudnego speed metalu, który pieści moje uszka równie miło – jak drutem kolczastym albo watą szklaną. I jakoś nie mogę się zdecydować, który zespół bardziej mi się podoba. Lub też mniej. Po prawdzie, jakiś dyletant mógłby mieć nawet problem, czy to aby na pewno dwa różne bandy są na tym splicie (abstrahując od tego, że nie spotkałem jeszcze splitu z nagraniami jednego tylko zespołu, hehe) – ale to świadczy na plus o Condor jak i Töxik Death.
Ja taki thrash uwielbiam, więc nie ma się co zastanawiać tylko polecać. Bierzcie i żryjcie, thrash till death!
Ocena: 7/10 i 7/10
Tracklist:
| Side A | |||
| 1. | Condor – Chained Victims | ||
| 2. | Condor – When Death Comes | ||
| Side B | |||
| 3. | Töxik Death – Burning Death | ||
| 4. | Töxik Death – The Beast | ||




