Wydawca: Osmose Productions

Nie wiem co takiego ostatnio w tej Portugalii się dzieje, ale muszą mieć niezłego wkurwa na rzeczywistość w której przyszło im żyć. Tym lepiej dla słuchacza, bo im więcej nienawiści, tym więcej ciekawych zespołów z kraju Żelusia kopiącego piłkę.

The Ominous Circle w swoich szeregach posiada – jak to mówią w kuluarach – parę znaczących osobistości tamtejszej sceny muzycznej. Image zespołu przy tym jest bardzo wymowny: “nosimy się na czarno, mamy zakryte twarze, tacy jesteśmy zajebiści”. Kurwa, jakie to trendziarskie chciałoby się powiedzieć. Aby było weselej i aby potwierdzić te słowa, nagrzane słońcem i spocone niczym świnie persony już od pierwszych minut serwują istną nawałnicę death metalowego żelastwa, udowadniając przy tym, że w ciemię nie są bici i na temacie się znają. I po tych paru pierwszych minutach chciałoby się powiedzieć: nasłuchali się Immolation i myślą, że są fajni i w ogóle ach. I nic bardziej mylnego! Są fajni i niemal tak zajebiście perfekcyjni w tym co robią jak ich nauczyciele. No bo jak inaczej opisać to, w jaki sposób Ci goście łącza starą, klasyczną szkołę reprezentowaną właśnie przez wspomnianych Amerykanów, z nową stawiającą właśnie na tą – o ironio – starą ale z własną, piwniczną stęchlizną, której zalewu doświadczamy obecnie (Dead Congregation) czy tą, bardziej techniczną (Portal)? Uczeń przerósł mistrza? Raczej nie, ale drugi w kolejce “From Endless Chasms” urywa głowę już na początku, a następujący po nim “Poison Fumes” każe wręczyć krzyczeć “Misere mei, Deus, For I have tasted HIS worm”, po których następuje taka solówka, że aż litra chciałoby się wypić na hejnał w przypływie radości. Czy to może wystarczyć za rekomendację?! Pewnie nie, ale każda z kompozycji ma w sobie coś z klasyki i nowoczesności, która napędza te śmiercionośne tryby. Klawe solówki rozsiane niemal po całym materiale. Walcowate, niemal doom metalowe zwolnienia (“Consecrating His Mark” to już niemal ukłon w stronę starego, dobrego Morbid Angel). I w końcu wokale, sączące się jadem tak, że wżerają się w banię i nie chcą z niej wyjść. Całość przy tym brzmi niemal perfekcyjnie i sterylnie jak w szpitalnej sali, ale równie ohydnie i brudno jak w cuchnącej moczem piwnicy. I taki metal kupuję, bo jest tu wszystko co najlepsze: klasyczny śmierć metal, wylany thrasującymi solówkami i okultystycznym, niemal rytualnym klimatem rodem z black metalowego spektaklu.

Co by się jednak na koniec nie zachłysnąć. Kolesie z inicjałami nic nowego nie odkrywają. Korzystają po prostu z tego co jest dostępne i klepią modły na swój sposób. Jeśli lubicie więc protoplastów gatunku i szukacie powiewu (sic!) świeżości, to The Ominous Circle polubicie na pewno.

Ocena: 7.5/10

Tracklista:
01. Heart Girt with A Serpent
02. From Endless Chasms
03. Poison Fumes
04. Ateh Gibor Le-olam Adonai
05. A Gray Outcast
06. To En
07. As The Worm Descends
08. Consecrating His Mark

Łysy
1057 tekstów

Grafoman. Fan śmierć, jak i czarciego metalu, którego słucha od komunii...

Deprive „The Archaic Summoning”Recenzje

Deprive „The Archaic Summoning”

BartBart15 października 2026
Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”Recenzje

Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”

OracleOracle14 października 2026
प्रलय (Pralaya) „Inferno”Recenzje

प्रलय (Pralaya) „Inferno”

BartBart13 października 2026

Skomentuj