srogośćWydawca: Via Nocturna

Srogość po raz pierwszy „zanotowałem” w okolicach pojawienia się kawałka „Głębiny Duch cz.1”. Zapamiętałem przede wszystkim zdjęcie mu towarzyszące na którym dwóch osobników stoi między drzewami i podziwia zachód słońca. A być może zastanawia się, jak do kurwy nędzy nazywa się to „piętro” w lesie między runem a koronami (podpowiadam podszyt). Potem przesłuchałem demówkę. Przyszedł czas na pełnowymiarowy debiut.

O projekcie i samym materiale zdążyłem przeczytać i wysłuchać już tyle, że pewne aspekty debaty nad Srogością, chcąc nie chcąc tutaj przeniknęły. W zasadzie to jeden. Ponoć Srogość to taki żart ma być, co to skruszy dzidy dumnych czcieli prawdziwego black metalu, uwierające ich w dupska. Być może. Czy śmieszny? Wzruszenie ramion wystarczy za odpowiedź? Skupię się jedyne na tym co mnie miało zainteresować, czyli muzyce. Demówka wydaje mi się była nieco bardziej „atmospheric black” . Teraz w sumie brzmi to jak klawiszowe plumkanie z pewną nutą agresji wyrażanej przez pozostałe instrumentarium. Taki prawda zabiedzony muzyczny potworek o nazwie „symphonic black”. Albo to jakiś misterny plan mający na celu ośmieszeniu wszystkich mrocznych – niewidocznych, albo panowie tak na poważnie. A może po prostu chcieli coś nagrać, potem to wydać. Bez spiny. I tej wersji się trzymam. Na pewno brzmieniowo jest lepiej niż na demo, ale to ono jest lepsze. Nawet pomimo swoich wad, z festyniarskimi klawiszami na czele. Których tutaj też nie brakuje. Taki ten materiał niespójny dla mnie. Tutaj nagle jakaś solówka z dupy, tam jakiś koszmarek pod koniec „Supernowej”. Dla równowagi dodam, że są i ciekawe fragmenty. W ogólnym jednak rozrachunku, to wieje tutaj nudą. I powiem szczerze nie potrafię zrozumieć, albo znaleźć tego, czym zainteresowali się autorzy dwóch pozytywnych recenzji debiutu Srogości. Rozkładam ręce i przyznaję, że nie wiem o chodzi. Odrębną kwestią nad którą też chwilę się zastanawiałem, czy ją poruszać , są teksty. Czy to ma być dowód znowu na coś (byłoby po angielsku, to byście się nie przypierdalali) o czym dowiemy się, gdy Srogość zrobi coming out ze tekstem na ustach „ale Was wkręciliśmy ha ha, hi hi!”. Może po prostu ktoś się naczytał poety na „Em”. A może tak ma być. I przy tym pozostanę.

Na pewno nie jest to muzyka dla mnie. Niech podsumowaniem będzie to, że pełnowymiarowy debiut Srogość wywołał u mnie zdupizm i nicniechceizm.

Ocena: 4,5/10

Tracklist:

01.W zatracenie
02.Supernova
03.Głębiny duch część II
04.W szaleństwie
05.Fantasmagorie
06.X-03
07.Exodos
08.Entropia

Ef
4729 tekstów

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

Final Self „Liturgy of the Final Self”Recenzje

Final Self „Liturgy of the Final Self”

OracleOracle16 października 2026
Deprive „The Archaic Summoning”Recenzje

Deprive „The Archaic Summoning”

BartBart15 października 2026
Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”Recenzje

Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”

OracleOracle14 października 2026

Skomentuj