Wydawca: Sepulchral Productions
Delikatne muskanie klawiszy fortepianu… Dźwięk deszczu… Krople ścigające się, która pierwsza rozpryśnie się na parapecie. To nie muzyka relaksacyjna. To depresyjny black metal.
Ale nic mi do tego, kto się przy czym relaksuje. Jeśli ktoś chce przy Sombres Forêts – nie moja to broszka. W zasadzie ten zespół jest wręcz stworzony dla maniaków tego typu grania. Przede wszystkim, tworzy go jedna tylko osoba. Po drugie – przeważają wolne, melancholino – depresyjne tempa i melodie. Wokal – rozwrzeszczany, kruczy i przepełniony bólem/smutkiem/desperacją (niepotrzebne skreślić). Utwory nie najkrótsze, zaś cały krążek – blisko godzinny. Dużo tu instrumentalnych wtrętów, miniaturek, gdzie prym wiedzie spokojna gitara i na przykład sample wiatru – jak w utworze „Brumes”. Ogólnie, to jest bardzo refleksyjny krążek, do samotnego słuchania z nosem na szybie. Tak mi się wydaje przynajmniej – przyznam, że sam nieczęsto słucham black metalu tego sortu, mam parę swoich ulubionych kapel w tym gatunku i jakoś nieczęsto szukam czegoś nowego. Sombres Forêts jest jednak na tyle dobrą kapelą, że słucham ich z ciekawością raz na jakiś czas, nawet nie w celu przyszłego zrecenzowania tego albumu, a tak po prostu – dla własnej przyjemności.
„La Mort du Soleil” to dobra propozycja dla tych bardziej uczuciowych metalowczyków – albo głównie dla nich. Mimo to i inni mogą spróbować, czy pasują im te dźwięki. A nuż…
Ocena: 7/10
Tracklist:
| 1. | Des Épaves | ||
| 2. | Étrangleurs de Soleils | ||
| 3. | Brumes | ||
| 4. | Au Flambeau | ||
| 5. | L’Éther | ||
| 6. | La Disparition | ||
| 7. | Effondrement |




