„Ojoj”, jak to mówią w dobranockach. Taka była moja pierwsza reakcja po zapoznaniu się z najnowszym dziełem SickNest – kapeli ze Śląska, poruszającej się w klimatach „metal/experimental/progresive”.
To cytat z ich profilu na fejsbuku. Zasadniczo jest on prawdziwy, co dla mnie i dla osób o zbliżonym guście do mojego – nie jest dobrą wiadomością. Bo nie lubię. Bo mnie nudzi. Bo jest za miętka. No i faktycznie – takie odczucia pozostają cały czas po obcowaniu z „Reality Imprisoned”. Osiem numerów opartych na powiedzmy to death/thrash metalowym brzmieniu z dodatkiem sporej ilości klawiszy i heavy metalowej stylistyki. Na bogato tu obrodziło klawiszkami, na bogato. Kombinowania też jest tu od groma, zmian tempa, wyścigów po gryfie i tak dalej. Ogólnie, panowie pewnie chcą zabrzmieć nowocześnie. Gdzieś tam w czaszce odbija się echem Machine Head z ich najgorszego okresu, In Flames, kiedy indziej z nowym wcieleniem Turbo i innymi takimi wynalazkami, które są całkowicie poza grupą moich zainteresowań. Pewnie młodsi słuchacze, lub ci co nie lubią jak „nic nie słychać, ino łomot” mogą na SickNest ucho zawiesić, ale podejrzewam, że tylko oni. Ba. Puściłem kilku znajomym i moje przypuszczenia potwierdziły się empirycznie. Zespołów pokroju SickNest jest multum, grają na spędach dla dwudziestu znajomych, czasem wepchną się gdzieś na jakiś większy koncert, ale zasadniczo świetlanej przyszłości tu nie wróżę.
Takie sobie nowoczesne harce na gitarce, rzecz od moich gustów bardzo odległa. Nie znajdują tutaj niczego ciekawego, wszystko gdzieś tam słyszałem i tak dalej i tak dalej.
Ocena: 3/10
01. Addiction
02. Trapped Inside
03. My Reality
04. Kill or be Killed
05. Widow’s Eyes
06. Enigma
07. SickNest
08. Asylum



