Skip to main content

Idą cieplejsze dni i znów będę słuchał więcej grinda, bo jakoś lepiej mi wchodzi gdy świeci słoneczko, a nie gdy napierdala mrozem lub deszczem. A na aperitif w takim razie wezmę sobie Sanko Sakusen.

Rozgrzewka ta trwa niecały kwadransik, więc będzie idealnie. „End of Nothing” to zresztą taka petarda. Pierdolnie i tyle tego było. Tutaj nie ma czasu na zastanawianie się nad pierdołami, kapela przechodzi od razu do sedna sprawy i generalnie atakuje nas grind corem, ale żeby Wam zbyt nudno nie było (a recenzentom zbyt łatwo) to dorzucają do tego masę innych rzeczy. Jakiś hard core, jakiś decior, nawet jakieś dziwne para-plemienne zagrywki znajdziemy. Wszystko łączy jedno słowo: „eksplozja”.

Bo ta EPka faktycznie jest niczym eksplozja dzikiej muzyki – spokojnie tak moglibyśmy ją opisać, gdybyśmy chcieli wyrugować wszelkie etykiety. Brzmi trochę oldschoolowo, czasem jak coś z przełomu stuleci, cały czas jednak czujemy że ZARAZ COŚ PIERDOLNIE. I tak rzeczywiście się dzieje. Numery mają coś tam niewiele ponad minutę mniej więcej, tak że zdążą się rozkręcić i przybrać formę utworu.

Tekstowo panowie nie wchodzą jakoś głęboko w politykę, raczej wylewają pomyje na otaczającą rzeczywistość, z korporacjami, klerem, wojnami i tak dalej. Można by rzec – klasyczne tematy dla wkurwionych kapel z tego gatunku i wiele człowiek by się nie pomylił.

Wspomniałem o gościach? Są tu goście. Na przykład Łapa lub Ojciec. Reszty chyba nie kojarzę, niemniej jednak słuchający tych dziewięciu kompozycji – żaden guest apperance nie przynosi tu wstydu.

No i co Wam więcej mam powiedzieć na temat Sanko Sakusen? Materiał zdecydowanie dla zwolenników konglomeratu grinda i pochodnych. Równocześnie „End of Nothing” to materiał na kilka przesłuchań pod rząd, więc same superlatywy. Ja też na przykład włączę sobie go raz jeszcze i krzyknę – wiosno napierdalaj!

Oracle
16952 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Recenzje

Frost „Woodspirit”

PaganPagan19 czerwca 2016

Skomentuj