XX Years of Violence & Blasphemy: Witchmaster, Embrional, Brüdny Skürwiel; Klub Ucho, Gdynia; 13.01.2019

 

XX-lecie wydania krążka to dobry pretekst, by ruszyć w kraj ze swoim plugastwem. Nie będę ściemniał, ale cholernie lubię Witchmaster i zawsze kiedy jest okazja pędzę na ich koncert jak pojebion. Nawet do Gdyni która – mimo iż blisko – nie jest mi jakoś ostatnio po drodze. Tak jak i klub Ucho, w którym ostatni raz byłem… ponad rok temu. Mniejsza o to, wszak chodzi tutaj tylko i wyłącznie o muzykę.

Jako pierwsi na scenie zalogowali się Panowie z Brüdnego Skürwiela. Chyba tylko raz, na cztery czy pięć, okazji obejrzałem ten zespół w całości. Zawsze to albo urywkami, bo chlanie było ważniejsze albo po prostu czas na to mi nie pozwalał. Nie mniej, ta muzyka zawsze będzie sprawiać mi masę radości, zwłaszcza wtedy, gdy jestem wyposażony w butelkę czegoś mocniejszego. Chamskie, brüdne i bez jakiegokolwiek kolokwializmu granie tych kolesi zawsze cieszy japę i nie inaczej było tym razem. Z resztą to, że panowie rozpoczynali ten koncert nie miało dla nich żadnego znaczenia, a wręcz przeciwnie. Mieli z tego niezłą zabawę, a to sprawiło, że granie było na fula szczere i z odpowiednią mocą. Dobry secik i jestem niemal pewien, że za jakiś czas Silesian Metal Attack znowuż przetoczy się przez Trójmiasto.

Po przerwie na scenie zjawili się Panowie z Embrional. Pierwsze zetknięcie z tym zespołem miałem bodaj w 2007 roku za sprawą demosa “Annihilation”, który trafił do mnie od samego zespołu. Potem długo nic aż w 2012 roku w końcu ujrzałem ich w swojej mieścinie na żywo. Wtedy też rozjebali mnie maksymalnie. I tyle właśnie od tego czasu Embrional słyszałem. Peany na cześć ostatnich wydawnictw szczerze mówiąc jakoś mną nie wstrząsnęły i nie sprawiły, że rzuciłem się ponownie do odsłuchu ich twórczości. Wiem, że wszyscy chwalili i że większość z chwalących czeka (bądź już ma) na nowy krążek w swojej kolekcji. Lata minęły więc, zespół przeszedł swoją odpowiednią długą drogę na szczyt i słusznie na nim siedzi, choć potencjał jaki posiadają na pewno jest jeszcze większy, co tego wieczoru właśnie pokazali. Muzycznie więc Embrional to już zupełnie inny zespół niż 7 lat temu, a skok jaki wykonali panowie zasługuje na oklaski. Set wypadł bardzo dobrze. Konkretny wpierdol, nastawiony przede wszystkim na moc i siłę, ale nie pozbawiony odpowiedniego, technicznego zacięcia. Odpowiednia ilość blastów, miejscami walcowate rytmy no i przede wszystkim wokale, czyste ale z odpowiednią dawką diabła. Nieco ponad 40 minut, które jednak nie wywołały u mnie efektu ‘wow’. Szanuję, ale muzyka Embrional nie trafia na chwilę obecną w moje gusta.

XX lat minęło jak jeden dzień od ukazania się “Violence & Blasphemy” zielonogórksiego Witchmaster. Kupa czasu, dwie trzecie mojego życia hehe… Pamiętam pierwsze zetknięcie z tym zespołem. Cóż to był za niemożebny wpierdol. Ile tam było agresji, jadu i dźwiękowej przemocy. No i te teksty! A w późniejszym etapie kultowe już i wszystkim dobrze znane “Fuck Off And Die!”. Ta kapela robi mnie zawsze kiedy widzę ją na żywo. I tak też było tego wieczoru. Przemoc, masochizm wylewający się ze sceny i te chore spojrzenia Bastisa. Patrzysz na tego typa stojącego na scenie i wiesz, że masz już przesrane hehe… Tego wieczoru nie trzeba było uzbrajać sceny w drut kolczasty. Tym narzędziem mordu był sam Witchmaster! Jak więc na jubel przystało musiały polecieć takie hity jak “Tormentor Infernal”, “Satanic Metal Attack” (ładny rozjeb), “Witchmaster (Ritual Sacrifice)” czy chociażby “Necromancer”. Już na albumie te kawałki mordowały, a na żywo po prostu katowały. Istne piekło! Ażeby dopełnić dzieła kompletnego zniszczenia nie mogło zabraknąć w setliście “Antichristus Ex Utero” , “Masochistic Devil Worship” (tak kurwa!) i “Blood Bandage Flagellation”! Tutaj już więcej nic dopowiadać nie trzeba. Zabrakło tego wieczoru tylko jednego: bisu i puenty pod postacią właśnie “Fuck Off And Die”

Ogólnie rzecz biorąc koncert bardzo dobry. Na plus Brüdny Skürwiel i oczywiście Witchmaster. Słabiej za to Embrional ale też z wielką klasą. Szkoda jednak tylko, że frekwencja nie powaliła na kolana,cóż… takie to mamy czasy.

Autor

377 tekstów dla Chaos Vault

M. Grafoman, pies karawaniarski... Koneser i nałogowy degustator 40%. Fan zarówno śmierć, jak i czarciego metalu, którego słucha od komunii... W 33,4% joürnalist a 66,6% drünk bästard...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *