Vision.Discipline.Contempt – Mgła, Revenge, Doombriner; Gdańsk, klub B90; 9 maja 2019

Coś w końcu zaczyna się dziać w kwestii koncertów. I nie chodzi mi bynajmniej o to, że jest ich tyle, co fan Mgły napłakał. Jest ich w chuj dużo, ale nie zawsze one trafiają w gusta wszystkich słuchaczy. Kiedy więc pojawiło się info, że nasz kraj odwiedzi Revenge stało się jasne, że przybędzie do nas zespół, który wybije kilka zębów i pozostawi po sobie tylko zgliszcza.

Udałem się więc do Gdańskiego B90 pełen ciekawości, czy faktycznie jest tak, że Revenge miażdży kości grając na żywo. Zanim jednak na scenie pojawili się Kanadyjczycy, zagrali panowie z Doombringer.

Pierwszy raz miałem okazję zobaczyć ich w Gliwicach podczas drugiej edycji Bestial Laceration. Wtedy mocno mi się Doombringer podobał. Można była wtedy odczuć ten wiedźmowy, wręcz demoniczny klimat, który zagęszczał się z minuty na minutę niczym spływająca krew podczas rytuału. Tym razem było podobnie. “Walpurgis Fires” to już nieco inny album niż “The Grand Sabbath”, bardziej grobowy. Oblany mocniejszą porcją doom metalowego walca, potrafiącego zamienić się w death metalowy gruz zasypujący słuchacza, który zadaje mu przy tym bolesne rany. Nie znaczy to, że Doombringerowi zabrakło przebojowości tego wieczoru. W szybszych tempach mógł wywołać całkiem niezły kocioł, w którym gotowało się miejscami cholernie mocno. W dodatku wokale Medium Mortema podnosiły i tak już wyjebane za skalę ciśnienie, co tylko potęgowało poczucie grozy. I to mi się bardzo w tym zespole podobało tego wieczoru. Ba! W dodatku zostało odegrane “Seven Evil Spirit”, co tylko dolało oliwy do mocno rozpalonego już ognia. Szkoda tylko jednego, że takie koncerty według mnie tracą potencjał, gdy są odgrywane w większych klubach, przy większej publice. Wolę jednak obcować z taką muzyką na mniejszej przestrzeni, gdzie widownia jest bardziej skupiona na muzyce, niż tylko na staniu i pierdoleniu o pierwszym razie, czy ciągłemu spuszczaniu się w potoku słów typu “dawać Mgłę”… We wapno z takimi…

W czasie przerwy trzeba było uzupełnić płyny. Nie szczypałem się więc zbytnio i zatankowałem Specjala w ilości sztuk dwóch bijąc chyba swój rekord życiowy, schodząc poniżej 3 minut. Przerwa więc minęła mi niesamowicie szybko i niemal w punkt o 20:35 (?) na scenie pojawił się Revenge. Na ten koncert szedłem tylko z jednym postanowieniem: wbijam do kotła i nie liczę się z niczym. Wojna to kurwa wojna: albo idziesz zabijać albo jesteś ciotą w rurkach i spierdalasz z planszy (a i tacy tego wieczoru się znaleźli). Nie liczyło się tego wieczoru nic: czy stracę zęby, czy dostanę z buciora w ryj, czy też połamię gnaty. Liczyła się tylko wojna i zagłada ludzkości! Pierdolony blitzkrieg. Pierdolony walec zagłady rozpędzony i miażdżący na swej drodze przypadkowe ofiary (czytaj: fanów Mgły). Pędzący jak huragan dewastujący i odbierający ludziom ich krótkie, beznadziejne, gówno warte życie. I taki to Revenge właśnie był. Nie jestem w tym momencie do końca obiektywny, ale to tego wieczoru właśnie, Kanadyjczycy rozdali karty na grobowcu ludzkości. I bawiłem się na tej partii jak nigdy dotąd. Sporo już widziałem (może i mało), ale jak na razie jest to wpierdol numer 2 w moim osobistym rankingu koncertowego setu (tuż zaraz za Truppensturm z pierwszej edycji Bestial Laceration). Nie jestem też jakimś uber pro fanem Revenge, kolekcjonującym jak pojeb wszystko, co z ich logiem się ukazało. Nie jeżdżę za nimi po świecie. Nie mniej, mocno wielbię ten zespół za to, w jaki sposób potrafi rozpętać muzyczną eksterminację. Widziałem ich tego wieczoru pierwszy raz na żywo i stwierdzam, że tak właśnie powinien wyglądać metal zagłady.

Dziwią mnie więc te wszystkie komentarze i opinie, że set Revenge to tylko ściana dźwięku. Chaos, z którego nie dało się nic odczytać, a ogólnie to gówno i beznadzieja. Jestem w stanie to zrozumieć, wszak z 90% zebranych tego wieczoru ludu w B90 to przypadkowi fani metalu jak i Mgły

…i zdaję sobie z tego sprawę, że taka tendencja będzie się nadal utrzymywać. Mgła wbiła się już tak mocno w świadomość społeczeństwa i słuchaczy, że trudno wymagać od tych niedzielnych fanów metalu znajomości tego gatunku od A do Z. Jestem więc w stanie zrozumieć, że to co dla mnie jest prawdziwym, ekstremalnym metalem dla nich jest tylko nic nieznaczącym, bezsensownym hałasem, zaś muzyczną i jedyną prawdziwą ekstremą jest dla nich właśnie tylko i wyłącznie Mgła.

Mniejsza o to. To już właśnie 6 koncert tego zespołu na którym dane mi było być. Pierwsze dwa to było coś. Debiut na scenie u boku Mare i Svartidauði, czy drugi u boku Clandestine Blaze i Misþyrming. To były sztuki, które zapamiętam już na zawsze. Jednak z kolejnymi koncertami mam coraz większy przesyt muzyką krakowian, która nie robi już na mnie takiego wrażenia jak kiedyś. Być może wynika to z tego, że forma i treść tych koncertów od początku jest niezmienna. Z jednej strony pokazuje to klasę zespołu który, mimo statyczności i powtarzalności, potrafi nadal wywołać u słuchacza dużą dawkę zachwytu. Z drugiej strony zaś pokazuje, że forma – jaką muzyka Mgły osiągnęła – nie wyjdzie już poza ustalone ramy i nie zmieni się choć w minimalnym stopniu. To dobrze, bo właśnie takiego black metalu oczekuje się od tego zespołu i właśnie ów zespół taki black metal słuchaczowi daje. Zimny, wyrachowany, wręcz… mglisty. Precyzyjny do bólu, ale nie pozbawiony odpowiedniej dawki surowości i ducha lat minionych. Tak właśnie Mgła zagrała tego wieczoru. I nic ponad to.

Podsumowując więc. Trasa – być może – roku w tym naszym kochanym katolandzie. Wszystkie 3 zespoły tego wieczoru brzmiały bardzo dobrze (tak, kurwa! Revenge miało bas!). Klub był nabity niemal do granic możliwości, bar działał sprawnie, pojawiła się masa znajomych (pozdro Toruń!), a siniaki po Revenge zmieniają już tylko kolory.

Foty zrobił Infernal Impressions

Autor

393 tekstów dla Chaos Vault

M. Grafoman, pies karawaniarski... Koneser i nałogowy degustator 40%. Fan zarówno śmierć, jak i czarciego metalu, którego słucha od komunii... W 33,4% joürnalist a 66,6% drünk bästard...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *