Taake, Bolzer, One Tail, One Head, Orkan; Poznań, Klub u Bazyla; 04.10.2018

Zima zawitała dużo wcześniej w tym roku, a to za sprawą trasy koncertowej Taake wraz z One Tail, One Head, Bolzer oraz Orkan. Zapakowany z ekipą w pociąg ruszyliśmy relacją Lasy Pomorza – Poznańskie Koziołki. Zanim jednak cała impreza się rozpoczęła, pozwoliliśmy sobie trzasnąć kilka zimnych w pubie niedaleko klubu.

Czwartki jednak nie są straszne dla prawdziwych maniax, ponieważ kolejka do klubu sięgała aż do bramy wjazdowej Bazyla. Nie ma co się dziwić, w końcu takich hord nie widzi się zbyt często w naszym kraju. Szybkie zbicie piątek z bdb kolegami połączone ze szturmem na bar rozpoczęło dla mnie koncert pierwszej hordy Orkan.

Dość młody zespół, który ma już na koncie trzy długograje, serwują zimną black metalową łupaninę z wpływami thrash metalu. Ba, nazwa zespołu wywodzi się od jednej z piosenek Taake a co jeszcze ciekawsze dwóch muzyków z tego zespołu gra również w wyżej wymienionej hordzie. Inspiracja jest tutaj dość dobrze słyszalna, dużo melodyjnych riffów połączonych z zachrypniętych wokalem i gradem blastów. Słucha się tego bardzo przyjemnie, jednak z tyłu głowy ciągle krąży myśl „ale to już było”, pieprzyć to, bo wchodzi to wszystko bez popity. Orkan bardzo dobrze zadomowi się w waszych głośnikach, jeśli cierpicie na niedobór zespołów podobnych do Taake.

Hop siup zmiana dup i nastał czas na wyczekiwany przeze mnie One Tail, One Head. Trzy lata temu w Krakowie skopali moje dupsko dobitnie, więc liczyłem i że i tym razem będzie tak samo i nie myliłem się. Cały ich występ to była jedna wielka dzika energia. Luctus niczym poparzony latał po scenie, wyginając się na boki. Również i tym razem toczył zacięty bój ze statywem od mikrofonu, machając nim na boki wyłączając co jakiś czas mikrofon. Tym razem jednak nikt nie dostał nim w twarz hehe.nIstny armaggedon dział się pod sceną a kolejne baty lały się ze sceny w postaci tytułowego „One Tail One Head”, „In the golden light”, „The Splendour of the Trident Tyger”, czy też „Worlds Open, Worlds Collide„ który jest również nazwą ich płytowego debiutu, który stanowił trzon setlisty.

Tylko mi się wydaje, czy serio Bolzer przypadkiem nie gra częściej w Polsce niż co niektóre nasze hordy? Co rusz można gdzieś ich zobaczyć. Dla jednych na pewno jest to super wiadomość, jednak ja czułem już duży przesyt i ogólną niechęć, ponieważ nie grzeje mnie ten zespół nic a nic. Chociaż zdaję sobie sprawę, że dla niektórych ich występy to istna poezja (zwłaszcza dla szwadronu uzbrojonego w koszulki batiuszki, którzy byli nad wyraz aktywni). Z tego, co udało mi się usłyszeć, większość wałków pochodziła z „Hero”, chociaż również można było coś wyłapać z „Aura”. Złośliwi mówią, że kiedyś wyrośnie z nich Bölztallica hehe.

Kolejna przerwa kolejne piwo i chłonięcie rad od Pana organizatora, który słusznie zauważył, że człowiek posiadający darmową wejściówko/wyjściówkę nie powinien zajmować się takimi błahostkami, jak oddawanie moczu tylko ma jak najszybciej spisywać relację nie zważając na trudy tego świata [ma rację, idąc n koncert pęcherz miej tytanowy – przyp. Oracle]. Czym prędzej pobiegłem pod scenę, bo oto legendarne Taake rozpoczęło swój występ. Od razu odpowiem na pytania wszystkich zgromadzonych, tak odegrali „Myr”, ale i również „Fra Vadested til Vaandesmed” i parę innych kawałków z „Noregs vaapen”. Zrobiło się o wiele zimniej, z głośników lały się coraz to kolejne szarpiące gitarowe riffy a obłąkany głos Hoeasta porwał wszystkich do tańca niczym śmierć w Danse Macabre. Nie mogę powiedzieć nic złego na temat występu Norwegów, z każdego kawałka biły pasja i emocje, również kontakt z publiką był świetnie utrzymywany, chociaż pojawiło się parę problemów z natury technicznej spowodowanych rozrabiaką Luctusem. Taake nie bierze jeńców i sukcesywnie pochłania każdego niczym lawina. Trochę potrwa zapewne ich powrót do naszego kraju więc osoby, które się nie stawiły u Bazyla, mogą sobie pluć w brodę.

Jednak to, co dobre nie trwa wiecznie, po godzinnym wpierdolu czas było zebrać szczenę z podłogi dopić piwko i udać się w świat. Organizacyjnie jak zawsze cycuś, ludem również obrodziło oby więcej takich tras.

Autor

95 tekstów dla Chaos Vault

Główny ekspert w dziedzinie szkalowania, lubujący się w czarnym metalu oraz wszelakich ambientach i innych wybrykach natury.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *