Nuclear Holocaust, Kurhan, Sacrofuck, Cemetery Whore; Kraków, Kawiarnia Naukowa; 3 września 2016

nh sacro kurhan cwOoo, od bardzo dawna nie byłem na dobrym stricte podziemnym, death metalowym koncercie. Dodatkowo – wszystkie kapele składały się z kolegów. Nie mogłem więc odmówić sobie wycieczki do Krakowa. Niestety, z różnych przyczyn byłem jednoosobową kejosową armią tego wieczoru, bo Pathologist i Boska w pracy, zaś Ef to domator.

Podróż do Krakowa upłynęła pod znakiem lektury „Wniebowstąpienia” Konwickiego, chmielowego kwartetu oraz całkiem zacnej playlisty. Gdy już dobyłem na dworzec pewnym krokiem udałem się w stronę Rynku, by następnie skierować swe kroki na krakowskie Podgórzy, bowiem Kawiarnia Naukowa umiejscowiona jest właśnie w tamtej „malowniczej” okolicy. Przeszedłem więc ulicę Kalwaryjską wte i we wte, a śladu knajpy nie ma. Dopiero przy drugim podejściu natknąłem się na dawno nie widzianego Diqa (kurwa, w Rzeszowie przez trzy lata nie udało mi się z typem na piwo ustawić, a w Krakowie spotykam go na ulicy) i on to wskazał mi miejsce. Okazuje się, że Kawiarnia Naukowa mieści się w jednej bramie z agencją towarzyską. Ciekawe połączenie, nie sprzedałem jednakże tylu zinów, by ów przybytek odwiedzić. A poza tym ponoć „asortyment” nie jest powalającej urody, hehe…

Z Diqiem doszliśmy do konsensusu, że warto zakupić sobie jakieś piwko przed gigiem, zaś plusem Kawiarni Naukowej był fakt, że na podwórze przed klubem można sobie spokojnie owo piwko czy inne takie objebać i nikt się nie przyczepi. Takoż uczyniliśmy, ludzi trochę się zjawiło, choć przyznam, że spodziewałem się większej ilości krakowian. W końcu wjazd za dychu, znajome kapelki. No cóż, życie.

Rozmowy przy piwku tak spokojnie płynęły, że mnie pojebała się kolejność kapel. Byłem przekonany, że całość rozpoczyna Nuclear Holocaust, a okazało się, że pierwszymi do skopania ryjów byli Cemetery Whore. Przez to spóźniłem się na około pół ich setu, za co Tomka serdecznie przepraszam. Kawiarnia Naukowa nie posiada niestety swojej sceny, przez co komfortowym miejscem do oglądania gigów nie jest, zwłaszcza jeśli ludzi byłoby dużo. OK, Cemetery Whore dojebało fajnie do pieca swoim death/doom metalem w stylu Asphyx, Winter czy chwilami nawet w rejonach Celtic Frost – naprawdę może się to granie podobać, nawet jeśli brzmienie w podgórskim przybytku niedociągało czasem. Załapałem się na trzy ostatnie numery, ale to naprawdę fajnie robi. Wizualnie pewnie mogłoby być lepiej, jakiś młyn głową aż się prosił u wiosłowych, no ale chyba trochę było widać u kapeli spięcie i jakby tremę. Niepotrzebnie, bo wypadli całkiem całkiem. Całość zwieńczył cover Necros Christos – to tak na marginesie.

Przerwa i piweczko, rzut oka na merch i zakup „Deathlike Passages” i można oczekiwać na kolejny hord tego dnia. Urocze trio z Warszawy działające pod nazwą Sacrofuck było mi dane oglądać po raz pierwszy. Niestety, nie udało mi się dotrzeć na ich lipcowy koncert w Stolicy, ale nie przyszedł Mahomet do góry to przyszła góra do Mahometa. Trzech łysielców wbiło do Krakowa i zaprezentowało się pod względem muzycznym bardzo dobrze. Jeśli ktoś jeszcze nie miał przyjemności, to nasi milusińscy nakurwiają prosty, surowy death metal. Mnie zawsze ich muzyka kojarzyła się z pierwszym krążkiem Cannibal Corpse, wczesnym Malevolent Creation, trochę z brutalniejszym Possessed. Pierwszy numer czy dwa mi umknęły, bo stałem w podwórzu, ale po pierwszych dźwiękach się wbiłem do salki. Nie powiem, żeby akustyka w Kawiarni Naukowej powalała, ale z drugiej strony – nie byłem na koncercie Therion tylko Sacrofuck, hehe… Paplakathor nie był skory do zapowiadania kolejnych kawałków, wyręczał go w tym Franciszek Maurer. Za to w którymś momencie Paplakathor zdjął kurtkę odsłaniając tors, a przez salę przebiegł szmer zachwytu. Ogólnie muzycznie było bardzo dobrze. O czym byłem zresztą przekonany od początku że tak będzie, bo sobie już tę relację wyantycypowałem przed gigiem, heh…

Po Sacrofuck znów piweczko i pogaduchy ze znajomymi. Dobrze, że ściany w Kawiarni Naukowej niosą dźwięki, przez co usłyszałem że na deski… eee… sorry, żadnych desek nie było… że za instrumenty chwycił Kurhan. Trzech muzyków i co gorsza tylko jedno piwo do dyspozycji mieli, hehe… Może przez to wydało mi się, że ich kawałki brzmiały jeszcze szybciej niż z krążka – pewnie się spieszyło do wodopoju. Kurhan niestety nie koncertuje często, a szkoda. Wiedzą bowiem jak przeczesać przedziałki publiczności przy pomocy thrashującego black/death metalu. Fajny set, oparty o ile skojarzyłem o numery z debiutanckiej płyty. Szkoda tylko, że jakoś publika była nieruchawa, ale z drugiej strony – Kawiarnia Naukowa to nie jest miejsce na mosh i napierdol, bo to tak jakbym sprosił ludzi do mieszkania i kazał im tam nakurwiać. Nie wyobrażam sobie większych gigów w tym miejscu, tak na powiedzmy 150 – 200 osób. Dobre też, że Kurhan to tylko trzech kolesi, bo większe składy też miałyby problem się pomieścić. Szkoda tylko, że nie chcieli zagrać bisu ani nic. Trudno. Może następnym razem.

I tak Wam powiem, że na tym kończy się ta chujowa relacja. Nuclear Holocaust nie widziałem, bo jakoś ostatnio ich widziałem i za kilka tygodni znów ich pewnie ujrzę. Tak że sorki chłopaki. Ponoć jednak te trzydzieści dwa kawałki przeleciały jak z bicza strzelił, hehe… Tym razem jednak wygrały rozmowy towarzyskie. Droga na Dworzec to natomiast już całkowicie inna historia. Śmiechu co nie miara, że jeszcze jak!

Autor

11089 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

2 komentarze

  • – naukowa ma scene – byla na niej perkusja. fakt, ze scena jest mala i kapele wola ustawic sie przed nia
    – okolica jest jak najbardziej urokliwa. w zasadzie wystarczy pojsc w gore lub do rzeki, ale faktycznie kalaryjska jest jej najgorsza czescia. nasrane reklamami paskudnymi reklamami
    – nie wstyd w tym wieku nosic piwo do knajpy? rozumiem, ze to knajpa hc/punk i zamiast wreszcie dac tam jakies w miare smakujace trunki to serwuja gowna w stylu kasztelana czy okocimia, ale jednak pewnych rzeczy jak sie ma wiecej niz 16 lat juz nie wypada 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *