Necros Christos, Ascension, Venenum; Kraków, Klub Zet Pe Te; 13.02.2019

Kraków – Miasto Królów. A i owszem, a przynajmniej środowego wieczoru, bo dzięki Left Hand Sounds do Klubu Zet Pe Te zaproszono trzy całkiem niezłe strzały z niemieckiej ziemi. Początkowo o ile pamiętam, data miała być inna. Ale starzy Rzymianie mają rację mówiąc, że co ma wisieć – nie utonie (potem na wszelki przebijają bok włócznią), więc ostatecznie się udało.

A mowa o koncercie Necros Christos, Venenum i Ascension. Ostrzyłem sobie zęby na to misterium, bo Necros Christos to kapela, którą naprawdę bardzo lubię. Venenum wcale niezgorsza. Ascension trochę mi koło bombla lata, ale skoro są to czemu by nie. Tak się całkowitym przypadkiem złożyło, że akurat w ten dzień byłem w pracy w Krakowie, więc nie obawiałem się ze swojej strony opóźnienia ani niczego takiego. Gdy trzeci kur zapiał i zamknąłem drzwi kołchozu namierzyłem szybko Łysego i Alicję, by w ich wybornym (wyborowym niestety nie, bo prowadziłem w ten dzień) towarzystwie posilić się krztynę. Opierdoliwszy pizzę udaliśmy się w okolice Zet Pe Te, czekając na Pathologista, który tułał się z Rzeszowa. Gdy skład wzbogacił się o jego zacną osobę, wychyliwszy piwko (jedno od 17:00 spokojnie ze mnie wywietrzało do północy) udaliśmy się do klubu.

Na miejscu już było sporo ludzi, bardzo dużo znajomych. Po zbiciu piąteczki z szanownym organizatorem i innymi równie poważanymi personami znaleźliśmy sobie kącik, gdzie można posadzić dupcie i czekać na rozpoczęcie koncertu. No cóż, jak to w przypadku tej firmy, obsuwy chyba praktycznie nie było. Pierwszą kapelą tego wieczoru było Venenum. Zespół, który naprawdę bardzo lubię – ich death metal nie jest takim typowym napierdalaniem, ma on w sobie olbrzymi klimat. Niestety na otwieracza ta kapela nie do końca się nadaje – długie, złożone kompozycje, balansujące na granicy death metalu i niemal progresywno – atmosferycznego podejścia do tego gatunku. Scenicznie jednak zespół naprawdę bardzo dobrze wypadł – koncert ogląda się znakomicie, scena stopiona w zielonej poświacie, dym i równie gęsty death metal. Przy czym nacisk położony jest na czasownik „oglądać” – to nie jest muzyka do dzikiego napierdalania, choć kila osób próbowało. Trochu to chujowo im wychodziło, ale co ja tam wiem, stałem z filiżanką kawy pod barierkami. Reasumując, Venenum to świetny zespół, wart każdych piniendzy.

Po Venenum powrót do sali barowej na pogaduszki. W międzyczasie spróbowałem jakiejś maltańskiej koli, co ją serwowali, z polecenia Pathologista i z zazdrością patrzyłem na tych co to piwko i wódeczka. I oczekiwanie na Ascension. Szczerze powiem, że z płyt to ja za nimi nie przepadam – przesłuchałem swego czasu któreś z ich albumów i nie mogę powiedzieć, żeby mnie nad wyraz pochłonęły, dlatego też do ich gigu podszedłem sceptycznie. Gdy już band wyszedł na krakowskie deski, a na scenę spłynęła czerwona poświata. Zaczęli grać i kurwa mać – na żywca naprawdę nieźle. Nie znam ich numerów zbyt dobrze, ale na koncert wybrali kawałki które po prostu dobrze żrą. I moim zdaniem – to powinien być otwieracz wieczoru, bez ujmowania niczego Venenum. Bardzo dobre, black metalowe granie, wizualnie też się bronili – wokalista śpiewał do mikrofonu obleczonego w kości, wprowadzał coś na zasadzie „mini – choreografii”… Reszta muzyków też nie stała jak kołki, więc naprawdę nieźle wypadło to Ascension.

Po Ascension pora na kolejną kawkę i tradycyjne rozmowy w kiblu z napotkanymi znajomkami. I pewnie się powtarzam, ale już dawno nie byłem na koncercie z taką świetną, familiarną atmosferą. Dlatego też nikt nie zwrócił większej uwagi, że 21:37 już wybiła, a Necros Christos jeszcze nie wszedł na deski klubu. No ale obsuwa nie była zbyt długa, bo jeszcze nie było 22:00 na zegarze, a Niemcy już stawili się w całej okazałości. Kurwa, uwielbiam tych typów. Ostatnim razem widziałem ich na pamiętnym koncercie z Grave Miasma w Poznaniu, ale tam stężenie alkoholu przekraczało normy dobrego smaku, rozumu i godności człowieka, dlatego też plusem było jednak moje kierowanie samochodem tego wieczoru. Wracając do klu tej relacji: Necros Christos wie jak zrobić dobrze publiczności. Ich riffy to są takie totalne strzały, że ja nie mam pytań – set oparli w dużej części na materiale z ostatniego (podobno dosłownie „ostatniego”) albumu. I o ile początkowo podchodziłem do niego z rezerwą to jednak uważam, że to kawał świetnego metalu, a długi czas trwania nie ma dla mnie znaczenia. Ale usłyszeliśmy też takie mocarne numery jak „Necromantique Nun” czy „Baal of Ekron”. Zdecydowanie zadośćuczynili tym brakom w scenicznym image’u – może to wioska z mojej strony, ale spodziewałem się że wskoczą w swoje fatałaszki z sesji fotograficznych, a tu praktycznie wyszli tak jak stali. No spoko, ważne że muzycznie się bronili. Ich kawałki moim zdaniem fantastycznie sprawdzają się na koncertach, dodatkowo brzmienie tego wieczoru miażdżyło, choć oczywiście doszły mnie i słuchy, że występ był nudny jak żydowskie sado – maso („mało zarabiam, aj waj, mało zarabiam” – taki wtręt z sucharem, heh…) – jednak jebać te narzekania. Może i nie jestem obiektywny względem tej kapeli, ale uważam że dali naprawdę porządny, bardzo dobry show. Samo Necros Christos chyba też było zadowolone bo wyszło na trzy bisy. Więcej mi nie trzeba było.

Jako, że całość skończyła się przed północą, trzeba było ładować dupę i wracać do Rzeszowa. Drużyna Kejosa się rozdzieliła – piesza część urlopowa poszła na wódkę i tatara, zmotoryzowana część pracująca pojechała w stronę domu po drodze poszukując McFurii w McDonalds. Taki los prekariatu, że rano trzeba wstać. Osobiście jestem jednak w chuj zadowolony z tego wyjazdu, bo wszystkie zespoły stanęły na wysokości zadania.

Autor

10683 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *