Deivos, Straight Hate, Sars; Rzeszów, Klub Vinyl; 25.01.2020

W minioną sobotę, dzięki temu, że mamy w Rzeszowie takiego Gumę i że mu się chce, można było po raz kolejny wbić do Vinyla na imprezę spod znaku Echo Experiment. Tym razem może skład nie był jakoś wybitnie skrojony pode mnie, ale stwierdziłem, że: „z ciekawości rzucę okiem”.

Wieczorową porą wsiadłem, więc w komunikację miejską, przeczuwając, że za kołnierz nie będę tego wieczora wylewał i o 19.30 zameldowałem się w klubie. Frekwencja jeszcze nie powalała, ale przy barze już było gęsto i czarno. Zaopatrzyłem się w piwko i po tradycyjnym ćmiku na start, udałem się pod scenę, bo tam już Sars zaczynał swój wytęp.

Sars to nowa nazwa na rzeszowskiej scenie i dlatego byłem ich bardzo ciekawy. Nie kojarzyłem wcześniej nic z ich twórczości, więc nawet zbyt dobrze nie wiedziałem co grają, wiedziałem jednak, że stylistycznie nie odstają jakoś bardzo od całego zestawu dzisiejszych artystów. Po pierwszych dźwiękach moje skojarzenia powędrowały w kierunku Antigamy. Coś w ten deseń grają chłopaki. Albo może bardziej obrazowo: jakby Antigama była planetą, to Sars mógłby orbitować sobie wokół niej, jak księżyc. Goście opierają swoją muzykę na grindzie, ale dodają do niego sporo punka czy HC. Z numerów to Wam nie powiem co grali, bo nie znam ich kawałków za cholerę, natomiast jak wyjdzie jakiś ich materiał, to nie zawaham się sprawdzić, bo po tym pierwszym spotkaniu jestem zaintrygowany. Goście zakończyli swój występ po jakiś 25 minutach. Trochę krótko, ale niech im będzie.

Szybkie piwko, szybka fajeczka, przywitanie się z nowymi znajomymi, którzy w tak zwanym między czasie podnieśli frekwencję spędu i lecimy znowu pod scenę, bo już chłopaki z Straight Hate zaczynają swój występ. Jak ktoś jeszcze nie słyszał, to goście grają grind dla wielbicieli nuty spod znaku Napalm Death. Dość daleko jestem ostatnio od słuchania tego typu dźwięków, ale „Black Sheep Parade” przed wyjściem do klubu sobie przesłuchałem i przyjemna jest to muzyka. Na żywo też goście położyli nacisk na promowanie tej płyty, choć i z poprzednich materiałów piosenek nie zabrakło. Dla mnie najlepsze w tym występie była, żywiołowość i spontaniczność. Gardłowy umie rozbujać publikę i mimo że młyn w szczytowym momencie zawierał dwie osoby, to przyjemnie oglądało się ten performance artystyczny. Bardzo mnie ucieszyło wykonanie na żywo numeru „Ludzki Szlam”, bo jakoś on utkwił mi w głowie najbardziej, jeśli chodzi o ich twórczość. BDB sztuka, kto jeszcze nie widział, powinien nadrobić.

Gdy skończyli, ja obróciłem się na pięcie i pomaszerowałem w kierunku baru w celu uzupełnienia płynów. Po drodze trochę pogaduszek, więc czas mijał przyjemnie i zdecydowanie za szybko. Gdy ponownie dotarłem na salę koncertową Deivos już zwarty i gotowy wykonywał pierwszy numer. Stwierdziłem, że jeszcze muszę obrócić ćmika, w zawiązku, z czym początku występu nie wiedziałem. Wróciłem pod scenę gdzieś w okolicach numeru czwartego lub trzeciego. Przynajmniej tak mi się wydaje. Z twórczością Deivos też mi raczej nie po drodze, ale dobrze mi się ich oglądało. Hubert jak zawsze za mikrofonem daje z siebie 101% normy i nie oszczędza gardła. Wizun to pewnie nawet ze sceny nie zszedł… Ma gość kondycję napierdalać dwa takie gęste gigi pod rząd praktycznie bez przerwy. „Casus Belli” jeszcze nie słyszałem, a i z poprzednimi wydawnictwami raczej nie spędzałem wiele czasu, dlatego nie powiem Wam co grali. Wiem jednak, że grali bardzo krótko, bo jakoś przed 22.30 zagęściło się przed barem i w palarni. Było dobrze. Wpiłem jeszcze piwko, chwile pogadałem i jak zwykle w stylu angielskim ulotniłem się do chałupy. Melanż zapewne jeszcze trwał długo, cóż taki los…

Mimo że nie da się z tej relacji wyciągnąć za dużo merytorycznych informacji, bo ja tam poszedłem w zasadzie głównie towarzysko, to mam nadzieję, że zachęciłem Was do sprawdzenia tych kapel, jeśli jakimś cudem żadnej nie znacie… Teraz czekamy na kwiecień i na występ Hypnos i Planet Hell, które to zespoły będzie dane nam obejrzeć ponownie za sprawą niezawodnego Echo Experiment.

Autor

845 tekstów dla Chaos Vault

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *