„Sangwitok” ‚zine #10

Ten ziniacz przywędrował do mnie z dalekiej Malezji. Zwie się „Sangwitok” i pomimo tego, iż jest to już okrągły, dziesiąty numer, dla mnie to pierwszy raz, gdy trzymam ten tytuł w dłoniach. Ale wiele nie straciłem, hehe – i nie dlatego, że ten zine jest kiepski, bo nie jest. Po prostu wewnątrz Ed, głównodowodzący całym tym bałaganem, opisał dość obszernie wszystkie swoje wcześniejsze wydania, wraz z towarzyszącym im epizodami ze swego życia. Przyjemna lektura. Czym ponadto zachęca nas lektura tego ziniacza? Cóż, „Sangwitok” jest zdecydowanie obszernym, zawierającym dużo teksów zinem o formacie A5. Po lekturze oraz dobiorze kapel do tego wydawnictwa idzie poznać, że Ed zafascynowany jest Viking Metalem. I pomimo że ja akurat nie podzielam jego fascynacji, doceniam jego pióro i sposób prowadzenia wywiadów. Choć same nazwy nie mówią mi wiele. No ale może Wam mówią coś nazwy Vinterblot, The Fallen Kingdom, Tahdiyul Arwah, Crown Of Horns, Jane Dark (ok, tych znam!), Viniir, The Ancient War, Zuriarts, Thirsty Blood lub Singhasari. W tych dwóch ostatnich mamy zresztą lekkie kuriozum, bo Ed zadał pytania po angielsku, ale odpowiedzi są już po „Bahasa Malaysia”, czyli w rodzimym jego języku. Za to dopiski – znów po angielsku. Czyli z czegoś się kurwa śmieją, ale nie wiem z czego, haha! Może z czytelników?! Oby nie. Tematykę wikingów eksplorują również artykuły o kulturze ludów północy, mitach nordyckich i tak dalej. Mamy tytaj też oczywiście recenzje muzyki oraz innych zinów, jak i listę tych, którzy nie odpowiedzieli na wywiady wysłane przez Eda. Ciekawa praktyka, powinienem sam tak zacząć. Niepokojący za to jest fakt, że redaktor tego szmatławca utrzymuje, iż niniejszy dziesiąty numer jest zarazem ostatnim, gdyż jest on już zmęczny nowoczesnym syfem, mp3, mailami i tak dalej. Ale ja się pytam – dlaczego wobec tego mamy się poddać im? Zaradzić temu wszak mogą jedynie kolejne papierzaki i dbanie o zdrowy rozwój Podziemia, hehe! Zwłaszcza, że „Sangwitok” ‚zine to naprawdę porządny kawał czytania. Zdecydowanie wart poznania, piszcie więc do Malezji na poniższy adres po swoje kopie. A gdy już przeczytacie – piszcie do Eda, żeby nie pierdolił głupot, tylko zabierał się za robienie numeru jedenastego. Gwoli ścisłości dodam, że „Sangwitok” ‚zine #10 jest xerowany, ma… kurde, strony nie są numerowane… dużo stron ma, czytania na wiele posiedzeń! Po szczegóły piszcie na ten adres: sangwitok@yahoo.com

 

 

Autor

11335 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *