Podoba mi się to, że na polskiej scenie coraz to nowsze ziniacze się ukazują. Ja wiem, że pewnie kupuje je cały czas sześćdziesiąt sześć tych samych osób, no ale chuj z tym. Dziś skupię się chwilkę nad „Pestis Spiritus” zine #2 (tak, wiem, od kilku dni jest już trójeczka). Ten ziniacz dedykowany jest przede wszystkim maniakom sceny black metalowej – zasadniczo nie znajdziecie tutaj innych gatunków. Do tego – jest to ziniacz głównie dla osób, o określonych poglądach, o mocnym słowiańskim nachyleniu. Świadczą o tym między innymi artykuły, jak na przykład o Słowianach epoki Zadrużnej czy opowieści mości Slava z wycieczek po obozach koncentracyjnych na terenie Polski. Przyznam, że mam mieszane uczucia co do zamiesczania tego typu artykułów w ziniaczach – osobiście gdy chcę się dowiedzieć czegoś więcej na taki temat sięgam raczej do książek, a nie do 3 stron streszczenia czy jakiegoś fragmentu umieszczonego w ziniaczu. Jasne, pewnie ma to ten atut, że może zachęcić kogoś do pogrzebania głębiej… Poza tego typu rzeczami dostajemy też to co w ziniaczu najważniejsze, czyli wywiady. Jeśli chodzi o „Pestis Spiritus” #2 to są one na raczej dobrym poziomie, a wśród odpytanych mamy Raped Christ (baaaaaardzo szerokie odpowiedzi), Acherontas (raczej słabo), Slav (raczej przeciętnie), Jarosław Błachy (nie kojarzyłem wcześniej gościa, ale wywiad bardzo ciekawy), Beorn (tak sobie), North (kurna, wydaje mi się czasem, że zinoroby lecą od jednego schematu – jak można zapytać „opowiedz nam historię North” – kapeli, która jest na polskiej scenie od przedwojny, hehe – to jak powiedzieć „weź mi streść Klan tak mniej więcej od początku), Deus Mortem (bardzo fajny wywiad). Od całości trochę odstaje Antichrist Hooligans, bo o ile pzostali rozmówcy mają jakieś w miarę jasne idee, które za pomocą muzyki chcą przetransferować, o tyle Brazylijczycy tak naprawdę to śpiewają sobie o metalu i piwku, jakoś w ogóle nie pasując mi do generalnego konceptu „Pestis Spiritus” zine. Czego zaś brakuje? Recenzji muzyki. No dobra – mamy trzy recenzje i tyle. Za mało. Zdecydowanie za mało, nawet jeśli autor chciałby się ograniczyć tylko do jednego gatunku (black metal) i nawet do jakiegoś tam odłamu (cóż, recenzje Graveland, Ohtar i Casus Belli jakoś tam wskazują sympatie ideologiczne autora) to spokojnie znalazłby on o wiele więcej wydawnictw do zrecenzowania. Ale generalnie – nie jest źle, a nawet jest dobrze i ciekawym, jak się to „Pestis Spiritus” rozwinie. Całość jest schludnie wykonana, w formacie A5, xero – zdjęcia są dobrej jakości, nie ma wielu flejersów, czyli jest OK. Generalnie – zachęca, zwłaszcza jeśli interesuje Was w black metalu coś więcej niż tylko muzyka.