OMM8Leszek jednak długo nie wytrzymał i odwiesił działalność pod szyldem „Oldschool Metal Maniac”. Po kilku numerach bowiem rzeczywistość lekko przydusiła go i zmuszony był przejść do sfery wirtualnej. Powrócił jednak wraz z nową edycją. Zmian w porównaniu do wcześniejszych numerów mamy sporo. Może zacznę od tego, co zmieniło się na minus – ewidentnie nie mamy już tak doskonałego składu, każdy kto widział czarno-czerwone lub czarno-biało-czerwone numery pewnie potwierdzi, że to było mistrzostwo. Nowe numer to już typowa czerń i biel a i skład nie jest taki ciekawy. Ale nie jest źle, bo czyta się dobrze, jest przejrzyście, wszystko ładnie podane, zdjęcia są duże, podobnie jak i logówki, więc tak naprawdę nie ma się do czego przyczepić. Inne zmiany to język. Tym razem Leszek zdecydował się zostać przy ojczystej mowie. W pełni go rozumiem, tłumaczenie materiałów, zwłaszcza gdy człowieka nie stać na zlecenie tego komuś i musi polegać na (nie)dobrych ludziach jest jednak czasochłonne i pracochłonne. OK, co się nie zmieniło? Poziom merytoryczny i doskonała zawartość. Przy Leszku to pewnie z 3/4 pismaków (nie mówię o dziennikarzach, tych wiadomo jest tylko dwóch w tym smutnym jak kozia pizda kraju, hehe) są o – tacy malutcy! Nie będę Wam opisywał każdego wywiadu z osobna, bo zajęło by mi to zbyt wiele czasu. Rzucę nazwami, kogo tym razem Lechu odpytał: Antichrist Wagner, Peter Hobbs, Manilla Road, Mystifier, Pentagram Chile, Scarecrow, Raped Christ i sporo innych. Do tego masa recenzji i artykułów o świetności metalowej sceny. Czytania starcza na wiele, wiele posiedzeń! Dla mnie – zajebiście, że Lechu nie zrezygnował z wydawania pisma w papierze! Tak dalej!

Kontakt:

Oldschool Metal Maniac

P.O.Box 399

31-960 Kraków 1

oldschool_metal_maniac@wp.pl