„Iron Hammer” ‚zine #4

Cholera, a dlaczego ja nie poznałem wcześniej tego zine’a?! I tak szczęśliwym zrzędzeniem losu trafił do mnie dzięki Marianowi z Metal Fist Art. Zowie się „Iron Hammer” i jeśli przypadkiem nazwa komuś skojarzy się z „Metal Hammer” to mam dla niego nowinę – w Żelaznym Młocie pisze się o prawdziwym metalu! Typ, który stoi za tym papierzakiem, naprawdę wie o co w tym wszystkim chodzi – przede wszystkim ma być metalowo. I jest, do chuja! Na bardzo dobre pytania bardzo rzeczowo odpowiedzieli mu Bestial Raids/Doombringer (Sadist odpowiadał odnośnie obu tych tworów – ponadto są to jego najszersze i najlepsze odpowiedzi, jakie czytałem!), Goat Tyrant (tutaj Dolek również nie zawiódł), Manzer (ja pierdolę, czaicie, ze typ śmiga grać koncerty do takiego Bangladeszu, a w swoim mieszkaniu zrobił sklep z podziemnym metalem? Przychodzisz, siadasz se na kanapie i grzebiesz w płytach, potem przechodzisz do jego zinoteki, za opłatą możesz się u niego przekimać! Gość rządzi, nie ma co!), Funerary Bell, Nocturnal Vomit, Cruel Force i Hellspawn. Do tego dochodzi masa recenzji muzyki jak i periodyków, a także relacje. I to jakie relacje – kurwa, takie relacje to ja uwielbiam. Na mnie ludzie narzekają, że opisuję jak stałem w kolejce po piwo – przeczytajcie sobie relację Mariusa z Nuclear War Now! czy innych podziemnych spędów – macie opisane całkowicie całą podróż – oczywiście dla matołów, którzy wolą czytać, czy dany dźwięk został odegrany w dobrej tonacji i czy przypadkiem z lewego głośnika nie było zbyt dużo basu takie opisy będą haniebne. Ale chuj Wam w dupę, dla mnie to właśnie relacje są najmocniejszym punktem „Iron Hammer” #4. Format jaki tutaj mamy to A5, ale zapewnia Was, że czytania jest od cholery, a co najlepsze – aż chce się to czytać! Całość w czerni i bieli, stylizowana na cut’n’paste. Rzecz dla totalnych maniaków i całkowicie godna polecenia! Szukajcie pod tym adresem:

Marius Greza, Kirchbergstr. 41, 72178 Waldachtal, Germany

ironhammer@hotmail.de

Autor

10993 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *