ar8No i mamy proszę ja Was nowy numer „Apocalyptic Rites” zine. Ósmy, okrągły numer, hehe… Robin to jednak pracuś, co się chwali. Co więc w najnowszym „Apo”? Już od jakiegoś czasu redaktor bierze na tapet kapele spoza Polski, co naprawdę się chwali – ileż można było czytać wywiady z coponiektórymi bandami z naszego kraju… A tak – dostajemy fajne podziemne kapele w stylu Skelethal (dobry wywiad), Kosmokrator (też dobry wywiad), Catacombat, Infernvs Serpent, Israthoum, GoatSemen (jak ja uwielbiam te napuszone wypowiedzi prawdziwych metalowców, pierdolących o „wojnie przeciw chrześcijaństwu, okopach armii prawdziwego metalu” i tak dalej, hehe), Sepulcher, Tormento Bestial (ten sam przypadek co Goat Semen), Cemetery Whore (Tomek zawsze fajnie odpowiada), czy Till You Fukkin Bleed Records (Bart zajebisty gość, lubię jego pełen humoru odpowiedzi – wspierajcie państwo tę wytwórnię). Wywiady dotykają różnych tematów, nie tylko muzycznych i choć czasem Robinowi z jakimś pytanie zdarza się pierdolnąć jak kulą w płot, to i tak jest naprawdę OK. Co jeszcze… Mamy tutaj pogawędkę między Adrianem z „R’lyeh” zine i Robinem – wymianę poglądów na kontrowersyjne tematy. I cóż… Hm… No albo ja się może zrobiłem zbyt liberalny w pewnych kwestiach, albo panowie robią się nam coraz to bardziej konserwatywni, hehe… No bo co mnie obchodzi, czy typ z Plagi gra w jakimś serialu, gdzie naturalne jest, że rolą aktora jest udawanie? Jasne, słabe są akcje z opowiadaniem o stosunku przy świecach pod swoim nazwiskiem, ale film/serial rządzi się raczej innymi prawami. Poza tym mamy też ankietę na temat odgrywania przez zespoły całych płyt – dla mnie to po prostu moda, taka jaka miała miejsce na nagrywanie starych albumów raz jeszcze. Wiadomo, masa zespołów za taką modą podąży i tyle. Oczywiście nie mogło zabraknąć recenzji zinów i wydawnictw. Przy jednej się zatrzymam z kolei – konkretnie przy recenzji „WitchKvlt” #2, w której oberwało się Wojtkowi Lisowi za artykuł „Po co komu zin?”. Cóż – ja zasadniczo zgadzam się z Wojtkiem – zine ma sens gdy jest na wysokim poziomie, tak samo jak sens ma muzyka, gdy jest na wysokim poziomie. Na chuj mi zine z oklepanymi pytaniami, do tego zrobiony w kiepski sposób? Wiadomo, że zine nigdy nie będzie aktualny, ale zawsze powinien być ciekawy, merytorycznie dobry i jeszcze lepiej gdy cieszy oko. No ale to tylko moje zdanie, może ktoś lubi czytać kiepskie ziny, tak jak ktoś inny lubi obejrzeć „Klan” zamiast „Gomorry”, hehe… No ale dobrze, że Robin ma swoje zdanie – przynajmniej coś się dzieje na scenie, jest dyskusja, jest wesoło. Dlatego też warto się wyszarpnąć na „Apocalyptic Rites” #8 – niech się coś dzieje na tej naszej scenie, no nie?

Robin

PO Box 55

05-119 Legionowo 5

apocalyptic_rites-zine@wp.pl