apo3Fajnie, że robinowe majaki na temat zakończenia zinodziałalności okazały się tylko czczym gadaniem, hehe – dzięki temu dzierżę w łapach siódmy numer „Apocalyptic Rites” zine. I jestem wielce kontent z tego powodu, bo jest to zdecydowanie najlepszy numer jaki wydał imć Robin. Powodów ku temu jest kilka. Najpierw – szata graficzna. Więcej się dzieje, tekst nie jest już na zwykłym jasnym tle, ale wkomponowany na tle okładek czy zdjęć – jest to zdecydowanie lepsze rozwiązanie, przyjemne oku do tego. No i drugi plus – Robin wyłamał się w końcu w dużej mierze z czegoś, co zawsze mnie denerwowało w części papierowych zinów w Polsce, mianowicie – odpytywania tylko (lub w przytłaczającej większości) polskich zespołów. Nie, na łamach „Apocalyptic Rites” #7 możemy przeczytać wywiady między innymi z Nechbbeyth (lakoniczne odpowiedzi potrafią wkurwić), meksykańskim Rapture (już lepiej), chilijskim Istengoat (tu odpowiadający już naprawdę się postarali), Just Before Dawn (odpowiedzi małokonkretne i krótkie), Chile raz jeszcze – w postaci Ancient Crypts, gdzie też już odpowiedzi są na lepszym poziomie. Zawiodłem się na ZOM – kolejna kapela, która muzycznie rozpierdala, ale nie potrafi powiedzieć niczego ciekawego i dłuższego niż dwa zdania. Fajnie, że Robinowi odpowiedzieli też goście z Possession, którzy mnie na przykład zlali, sam wywiad też dość dobry. Polskę reprezentuje Eternal Rot, którzy już postarali się o szerokie i ciekawe odpowiedzi, może z uwagi na brak bariery językowej. Ciekawy wywiad jest też z Abyssal, może nie najdłuższy, ale się broni. Nie są złe też wywiady z Praise the Flame i Dark Managram. Miłym zaskoczeniem jest też wywiad z Bolzer – długie i wyczerpujące odpowiedzi są satysfakcjonujące, no może poza tymi pytaniami, które zlali całkowicie, hehe. No i brytyjski Sheol również zadbał, by wywiad był przyjemny w czytaniu. Ponadto Robin odpytał kilku zinorobów na okoliczność tego, co sądzą o egzorcyzmach, czy wg nich istnieje coś takiego jak opętanie itp. Nawet i ja dorzuciłem swoje sześć groszy. Oczywiście masa recenzji, co chwali się – zarówno płyt, jak i zinów. Jednym słowem – miło widzieć, że stare wygi wciąż robią swoje, hehe. Jak zwykle – polecam. Format A4 i czarno-białe ksero pozostają bez zmian, więc git!

apocalyptic_rites_zine@wp.pl