Znafelriff RuinWydawca: Nekrotze Records

Znafelriff to ponoć jakieś śmieszki – heheszki. Ponoć na siłę wmawiają ludziom, że pochodzą ze Szwecji, podczas gdy pochodzą z RFN. Było nie było, coś tam wydali i przyszło do mnie.

Nazywa się to „Ruin” i jak pewnie się domyślacie – nie znajdziecie tu niczego innego, jak skutego mrozem, lodem i chłodem black metalu. Ten black metal jest tak zimny, że aż człowiekowi się kurczy członek, samochód przestaje odpalać, a na Wisłok wpływają lodołamacze, hehe… Dwadzieścia minut surowizny w znanym i oklepanym stylu. Przyznam, że ja tu wiele dla siebie ciekawego nie słyszę, ale może nie jestem zbyt grim and evil ostatnimi czasy. Żeby było jeszcze bardziej podziemnie, a zło wylewało się jak zawartość przepełnionej kaczki to panowie nam śpiewają w języku niemieckim. No cóż, fajnie, bo to język idealny do black metalu w tym stylu. Ale wciąż nie przykuwa mojej uwagi, hehe… Zwykłe, przeciętne black metalowe młócenie a’la wczesny Immortal, w którym słowa „kkkalt”, „sztile”, „nachkt” padają niemal z częstotliwością blastów, hehe. Co ciekawe, widziałem sporo entuzjastycznych recenzji, więc albo nie załapałem żartu, albo mam drewniane uszy.

No trudno, będę musiał z tym żyć. Idzie jednak odwilż, przeczekam kilka dni w mieszkaniu, a potem wojownikom roztopią się sztylety z lodu i będę bezpieczny.

Ocena: 5/10

Tracklist:

1. Heisere Stille  
2. Ruin  
3. Abgrund  
4. Graues Land  
5. Eismeer aus Angst