Zmora „W głębinach nocy niepojętej”

Wydawca: Werewolf Promotion

Wcześniejsze materiały Zmory na łamach naszego portalu recenzował Ef, jednak to mi przypadł zaszczyt ponarzekania na najnowszą epkę zatytułowaną „W głębinach nocy niepojętej”.

Czym jest więc nowa Zmora? Tym, czym była wcześniej. I nie jest to żadne przytknięcie w stronę tej hordy, ponieważ poprzednie nagrania broniły się pod względem muzycznym i klimatycznym. I właśnie klimat gra tu główną rolę. Grobowy zimny z trupem wiszącym na gałęzi. Muzycznie w dalszym ciągu dźwięki zostały utrzymane w konwencji klasycznego black metalu z klawiszowymi wtrąceniami. I te wtrącenia przypominające plumkanie z ambientowych albumów Burzum robią tutaj robotę. Nie są nachalne i potęgują klimat zepsutej mroźnej atmosfery. Więcej takich wstawek bym prosił następnym razem. Teksty w dalszym ciągu wypluwane są w naszym ojczystym języku i chwała im za to. Nie widziałbym tych nagrań z angielskim pitoleniem.

I tutaj przechodzimy do największego zgrzytu, o którym Ef nieraz wspominał i co do którego muszę się zgodzić. Chociaż niektórzy mogą to uznać i za plus, a mianowicie nie jest to muzyka do słuchania na co dzień. Wszystko jest tutaj zależne od klimatu, który panuje za oknem. Cały ten klimat może prysnąć w oka mgnieniu, gdy za oknem świeci słonko, ptaszki ćwierkają a miejscowy ksiądz gania dzieci po plebanii. Dlatego ich muzykę powinno się dawkować tylko wtedy gdy panuje szaruga, pada śnieg etc. bądź zapada zmrok.

Jest to naprawdę dobry materiał, który przypadnie wielu osobom do gustu, ale taka prośba nie słuchajcie go w słoneczny dzionek, bo spieprzycie sobie odbiór.

Ocena: 7+/10

Tracklista:
1. Już się budzą duchy

2. Jak zgasło słońce (W noc czarną odejdę cz. II)

3. Zimnym wichrem spętany… martwy brzask

4. Wisielcza pieśń

5. W dzikich ogrodach nocy

6. I nastała ciemność…

7. Lodowate pustkowia nicości

Autor

169 tekstów dla Chaos Vault

Główny ekspert w dziedzinie szkalowania, lubujący się w czarnym metalu oraz wszelakich ambientach i innych wybrykach natury.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *