Zmora „Nocy czerń, nocy chłód”

Wydawca: Werewolf Promotion

To kolejny krążek Zmory, który mam okazję recenzować. I znowu – mimo słyszalnych zalet – udało mi się do czegoś dopierdolić. Tak już mam.

Ma ten zespół dryg do tworzenia prostych konstrukcyjnie black metalowych materiałów, obleczonych w klimat, dający im moc przyciągania słuchacza. Która to jednak jest mocno zależna od tego co za oknem. O czym już zresztą pisałem przy okazji recenzji krążka „Wieczna ciemność i wieczne zimno”. I która w tym wypadku… no ale po kolei. Najlepiej tego materiału słuchać późnym wieczorem, a w zasadzie to bardziej w nocy. To właśnie wtedy zmory, gdy człowiek spał, wysyłały krew, uszczuplając siły życiowe. I ten materiał taki jest. Zmora przygniata nas jeszcze dodatkowo ciężarem wolniejszych partii swojej muzyki. Dużą rolę w budowaniu klimatu tego krążka (zresztą i poprzedniego też) ma wokal. Brakuje mi jednak czegoś co zatrzyma ten materiał w głowie na dłużej. Kiedy leci, jak wspomniałem, „ma” słuchacza przy sobie. Gdy się skończy… to po prostu się kończy. Żeby pozbyć się zmory, trzeba było przekręcić się na drugi bok. Tutaj wystarczy wyłączyć przycisk „play”. I koniec. Nie zostawia nas ten materiał z nieznośną ciszą, którą koniecznie musi wypełnić, włączając go jeszcze raz. Nie tworzy na tyle silnych obrazów – nawet w sprzyjających okolicznościach przyrody – żeby wciąż po jego zakończeniu, wyobraźnia w oparciu o niego pracowała. Dając nam przy tym silne bodźce. Wspomniałem o tych warunkach. Najnowszy materiał Zmory słuchany w Bieszczadach przed majowym weekendem (a więc przy brak ludzkiej stonki) w nocy sprawdza się świetnie (dopóki się go nie wyłączy). Oczywiście w otoczeniu lasu. Zmora słuchana w Rzeszowie pod koniec majowego weekendu w ciągu dnia, a do tego wśród bloków, traci swoją moc. Materiał jest w miarę krótki (26 minut z hakiem) co akurat uznaję za spory plus.

Zmora tworzy więc – jak wspomniałem – dobre materiały z wylewającym się z nich klimatem, którym czegoś wciąż brakuje. Poprzedni uderzał w słuchacza tylko przez słuchawki. Ten szybko umyka z głowy.

Ocena:

Tracklist:

01. Gdy zapada zmierzch
02. Na ciemnej ścieżce duszy
03. Martwe wstają cienie
04. Wilcza żądza, dziki zew
05. W noc czarną odejdę…
06. W zimną ziemię, czarny grób

Autor

3256 tekstów dla Chaos Vault

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *