Zaum „Oracles”

Zaum OraclesWydawca: I Hate Records

Panowie Kanadyjczycy, hola hola! Oracle jest tylko jeden, żadnych mi tu liczb mnogich nie wprowadzać!

Mowa o debiutanckiej płycie Zaum, którzy to swój pierwszy duży krążek zatytułowali „Oracles”. Te Wyrocznie to zawierają cztery długie doom metalowe numery, oplecione siatką psychodelii a’la lata sześćdziesiąte / siedemdziesiąte. Dużo tutaj muzyki bliskowschodniej zapożyczonej jakby od Dead Can Dance (tylko głosu Lisy brakuje!) która ma dobry wpływ na ten album. Widać, że zespołowi zależało na spójności – liryków, muzyki i grafik. I udało się im, zwłaszcza, że całość płynnie przechodzi w ten powolny, majaczący doom metal. Zaskoczę Was – ta płyta nie wchodzi mi podczas jazdy samochodem. Nie wchodzi na pobudkę. Ale idealnie pasuje pod wieczór. Z ginem w ręce – taki los, że trzeba pić do płyt. Ale jeśli mam pić do takich płyt, jakie serwuje Zaum, to ja się zgadzam. Doom metalowe miraże pasują do oparów procentów – takie jest przynajmniej moje zdanie. Ten album się wkręca, a tym bardziej się wkręca, im dłużej się go słucha i im więcej się przy tym substancji przyjmie. Jeśli uważacie, że namawiam do złego – Wasza sprawa. Ja mam zawsze po prostu odpowiednią oprawę do konkretnych gatunków muzyki i tyle – pod Zaum pasuje mi duża ilość chłodnych drinków z lodem.

Ale i bez alko ten krążek może się podobać, jest po prostu nieźle skomponowany, transowość pełni w nim dużą rolę (a to zawsze u mnie mile widziane), przy zapętleniu i odpowiedniej atmosferze można przy nim spędzić i kilka godzin – a to najlepsza rekomendacja.

Ocena: 8/10

Tracklist:

1. Zealot
2. The Red Sea
3. Peasant of Parthia
4. Omen
Autor

9989 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

2 komentarze

  • Faktycznie to jest klon OM…bardzo ordynarna zrzynka momentami, ale słucha się wybornie. Bardzo dobra płyta.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *