Zahrim „Liber Compendium Diabolicum (The Genesis of Enki)”

Wydawca: Black Devastation Records

Dania, pomimo, że formalnie jest państwem, w który kościół instytucjonalny jest blisko związany z ośrodkiem władzy, stoi na pierwszym miejscu pod względem prawa do wolności wyrażania swoich poglądów. Nic więc dziwnego, że wykluły się tam takie akty jak Zahrim.

Oto dzierżę w dłoniach płytę zatytułowaną „Liber Compendium Diabolicum (The Genesis of Enki)”. Widniejący w tytule zwrot „compendium” powinien już Wam dać do myślenia, co też zawiera ta płyta. Na krążku znajdują się owoce kreacji Duńczyków zebranych do kupy na jednej płycie cd, a konkretnie dwa dema i jedną epkę , odpowiednio z 1996, 2003 i 2006 roku. Łącznie dwanaście utworów czystego chemicznie black metalu w starym stylu. Poszczególne utwory nie różnią się od siebie jakoś nadzwyczajnie pod względem kompozycyjnym, ale czuję w kościach, iż Zahrim nie chodzi bynajmniej o ciągły progres i permanentną eksplorację niezbadanych metalowych połaci. Ale nie narzekam, bo muzyka Duńczyków po prostu mi się podoba. Mamy tu urozmaicone tempa obejmują średnie riffy, ale i szybką jazdę, a chwilami nawet bardzo szybką. Całą dotychczasowa twórczość, zgromadzona na „Liber Compendium Diabolicum (The Genesis of Enki)” cechuje się ukierunkowaniem na Norwegię lat dziewięćdziesiątych – Datkthrone w wolnych patentach, a w tych szybszych, zatopionych dodatkowo w lekkiej klawiszowej polewie – Emperor. Co do klawiszy to nadmienię, jedynie, że są one śladowe, ale dość znaczące gdy już się pojawią – tworzą taką ponurą i mroczną mgiełkę unoszącą się nad gęstymi riffami. Ponadto w muzyce Zahrim sporo jest jednak własnej inwencji i tego, co ja osobiście wymagam w przypadku black metalu, obojętnie jakiego rodzaju – czarciej iskierki szaleństwa. Dodam jeszcze, że nie można mieć tez zarzutów do brzmienia, może poza ostatnimi czterema kawałkami, oryginalnie znajdującymi się na pierwszym demo zespołu, ale z drugiej strony czego wymagać od demówki sprzed dwunastu lat? Zresztą i tak nie jest tragicznie, bo wszystko słychać. Tak czy owak, chwała Black Devastation Records za wydanie tych materiałów na jednym krążku.

Jako, że na „Liber Compendium Diabolicum (The Genesis of Enki)” co do tej pory zarejestrował Zahrim to poniższa ocena dotyczyć może całej dotychczasowej twórczości Duńczyków. A ta jest więcej niż dobra, o ile w ogóle black metal może być „dobry”…

Ocena: 4,25/6

Tracklist:

1. Blodpest
2. I Dødens Favn
3. Begravet
4. The Endmost Deviance
5. På Gravhøjen Så fjernt
6. Ulvegrotten
7. Det Forjættede Land
8. Den Stund Hvor Alt Døde
9. Når Mørket Falder På
10. Den Hedenske Genfødsel
11. Ind I Den Dybe Tåge
12. Vintenattens Skygger
Autor

9688 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *