Wydawca: Weed Hunter Records

Opłaca się wydawać papierowe ziny, mówię Wam. Poza spływającym zewsząd splendorem można na przykład zrobić kilka niezłych trade’ów. Owocem takiego jest na przykład debiutanckie demo Wound

Niemcy wypuścili „Confess to Filth – Demo MMXII” całkiem niedawno, adresując je głównie do maniaków szwedzkiego death metalu. Trafiłem więc całkiem nieźle, bowiem sześć numerów, które wypełniają tę taśmę zagrane jest na naprawdę wysokim poziomie. W zasadzie od pierwszego do ostatniego numeru łeb dziko mi napierdala w rytm muzyki Wound. Słychać tutaj sporo wpływów At The Gates, The Crown, Entombed – same wspaniałe nazwy, nie dziwicie się więc, że „Confess To Filth – Demo MMXII” tak mi się podoba. Produkcja jest surowa, ale nie przesadzona, bardzo agresywna i umożliwiająca wyłapanie w zasadzie całej mocy tej muzyki – bardzo chwytliwej i żywiołowej. Ja pierdolę, co się dzieje z moimi stopami podczas „The Unsolved Obscurity”?! Nadupczają w miejscu jak szalone! Potem mamy zmianę, zwalniamy tempo, lecz zarazem zwiększamy ciężar – wchodzi „Pandemonic”. Przyznam, że ten kawałek kojarzy mi się trochę z… Behemoth. Z uwagi na moment wejścia wokalu ten fragment kojarzy mi się z „Decade Of Therion”. Ale tylko chwilę, bo potem Wound wraca już do swojego typowego death metalowego młócenia i trwa w nim do samego końca. Mojego lub taśmy.

Cholernie przemawia do mnie ta kaseta. Wound rozpoczęło swoją karierę z grubej rury naprawdę porządną dawką death metalu. Ba, zajebistą dawką death metalu. Niniejsza ocena wcale nie jest dana na zachętę – ona odzwierciedla dokładnie zawartość „Confess To Filth – Demo MMXII”!

Ocena: 9/10

Tracklist:

1. Confess to Filth
2. Among You
3. The Unsolved Obscurity
4. Pandemonic
5. Forever Denial
6. Moloch