Wölfrider „Wölfrider”

wolfrider

 

Kontakt: Wölfrider

Niepozorna, wyglądająca mi na randomową, okładka. Na niej logo i coś co ma wyglądać jak wilk, oraz tytuł materiału. Taka to płyta wyleciała mi prosto w ręce z koperty jakiś czas temu. Nawet od razu wylądowała w odtwarzaczu, ale jakoś tak pobieżnie ją zarejestrowałem. Przyszedł więc czas na dłuższą znajomość.

 

Wölfrider jak się okazuje, to nowe wcielenie hejvi metalowego Clairvoyant, które to miałem przyjemność czas temu jakiś recenzować. Wtedy było całkiem przyjemnie, jeśli mnie pamięć nie myli. Nie tylko nazwa się zmieniła, tak po prawdzie. Po pierwsze, zniknął piracki image. Cieszy mnie to niezmiernie. Po drugie pojawił się nowy wokalista. Kolejna sprawa – zespół dojrzał. Nie tylko metrykalnie, ale i muzycznie. Ep-ka „Curse of the Golden Skull”, którą dane mi byo kedyś słyszeć była, hmm, po prostu wesołym, melodyjnym graniem spod znaku heavy/power. Wciąż jest w tej materii klasycznie, ale poważniej. Mniej przebojowo, ale utwory i tak zostają w pamięci. Nic nowego, ale w zasadzie wzorce, które wybrali sobie Panowie są jak najbardziej godne naśladowania. Muzycznie jest też ciężej, niż na wspomnianej EP-ce. Podoba mi się brzmienie tego materiału. Zresztą wnosi ono sporo w kwestii jego odbioru. Otwarte pozostaje pytanie, czy to co Wölfrider zaprezentował na swoim nowym materiale, to świadomy wybór ścieżki po której zespół chce się poruszać, czy wciąż szukanie możliwości. A właśnie, żeby tradycji stało się zadość, przypierdolę się do wokalisty. Nie żebym go tam od razu zwalniał z funkcji, ale popracowałbym nad mocą, bo tego mi brakuje.

 

To w zasadzie tyle. No może poza tym, że z zaciekawieniem czekam na długograj Wölfrider.

Ocena: 6,5/10

Tracklist:

01.Holy Knights
02.Hearts of Iron
03.Rise of NWO
04.Wölfrider

Autor

3478 tekstów dla Chaos Vault

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *