Wölfhead „Wölfhead”

Wydawca: Doomentia Records

Strasznie dziś zmięty jestem, postanowiłem więc wrzucić na ruszt coś lżejszego. Pomyślałem, że stoner powinien nadać się jak znalazł. Ze słonecznej Hiszpanii do tego, więc lepiej być nie może…

 

Wölfhead, bo o nich mowa, wypuścił jakieś trzy miesiace temu swój debiutancki krążek. Nazwali go Wölfhead i nawet takąż piosenkę zamieścili. Ich inspiracje lecą w linii prostej od Black Sabbath czy Trouble, przez Black Label Society, choć uważne ucho może doszukać się odrobinki wpływów kapel z innej półki gatunkowej, jak Mastodon – ale to już baaaardzo luźne skojarzenie. Całkiem niezłe to granie jak na pierwszy rzut ucha, choć jak na stoner/doom, za którym przepadam, to jakoś akurat Hiszpanie nie porywają mnie bardzo. Ten krążek niestety po prostu przelatuje mi przez odtwarzacz, nie pozostawiając nawet pojedynczego riffu w mojej pamięci. A przecież to czyste rockowo/doomowe granie, powinno być kopalnią dobrych patentów. Okej, jedna piosenka jest przezajebista, z tym, że na tytuł jej „Wish You Were Here” i jest starsza ode mnie o kilka dobrych lat. Reszta niestety po porstu jest. Egzystuje sobie w mojej świadomości dopóki trwa Wölfhead, a jak się kończy to nagle się ulatnia jak oszust matrymonialny z mieszkania. Szybko i bez śladu. Do tego, te kawałki trochę się dłużą, moim zdaniem zespół niepotrzebnie chwilami przeciąga, chcąc na siłę wydłużyć czas, by odpowiadał doom’owym standardom. Dobra, kończę już bo im dalej piszę, tym więcej minusów sobie wynajduję.

 

Mnie Wölfhead nie zachwycił, bo ta płyta jest po prostu bez jaj. Jak na stoner – za mało w tym życia, za mało luzu. Jak na doom – zbyt lekkie z kolei. Do odsłuchania i na półkę – gdybym praktykował sprzedawanie promówek to może bym choć na tym zarobił z dychę. Na ćwiartkę by było.

 

Ocena: 6/10

Tracklist:

1. Journey by the Shaman’s Hand
2. Cul de Sac
3. Sons of Asgard
4. Doomed Faith
5. Wolfhead
6. Wish you Were Here (Pink Floid cover)
Autor

10190 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *