Witchmaster „Śmierć”

Wydawca: Witching Hour Productions

Zdeprawowani czciciele diabła powrócili. Ostatnio przynieśli nam truciznę, teraz bez pierdolenia przynieśli nam „Śmierć”.

Mowa oczywiście o Witchmaster i kolejnym krążku, na który czekałem niecierpliwie obgryzając paznokcie (wiem, brzydki nawyk, ale są brzydsze). Ale kurwa, już jest, już się kręci! Zakup gramofonu jakiś czas temu był bardzo dobrym posunięciem, bo dzięki temu mogę śpiewać wraz z Bastisem „to zagłada nie tylko chrześcijan, to zagłada całej ludzkości!!!” i machać szaleńczo do tego łbem. Mówcie sobie co chcecie, ja wielbię ten zespół, uważam, że to chyba jedna z najlepszych polskich grup! Czy Śmierć” przynosi nam coś nowego? Hmmm, na pewno całość jest inaczej wyprodukowana w odniesieniu do poprzedniego longpleja, wszystko jest jakby bardziej zbasowane (a może to efekt odsłuchu z winyla?), no i Bastis drze japę w nieco inny sposób. Jednak ze mnie człek odważny, zmian się nie boję i „Śmierć” sobie cenię! Zwłaszcza, że wszystko wciąż brzmi brudno i agresywnie, nie ma więc powodów, by kręcić nosem na tę dziesięciominutową epkę.

OK, świetnie się tego słucha, ale ja potrzebuję więcej! Dziesięć minut to zbyt mało, potrzebuję tej muzyki! Czekam na kolejny duży krążek!

Ocena: 9/10

Tracklist:

1. Death Rite
2. Revelation of Satan
3. Father of the Thousand Names
4. Show My Your Fear

 

Autor

11248 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

1 komentarz

  • Są takie kapele, które po prostu „znalazły sposób na granie metalu” i nie wydają słabej płyty, mimo, że są lepsze i gorsze. Z polskich na pewno Witchmaster i Azarath zaliczają się do takich kapel. Można kupować w ciemno.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *