Witchcurse „Fantomania III Anti – Disco”

Wydawca: Metal Ör Die! Records

A oto mamy i do czynienia z kolejną płytą z serii „Fantomania” – czyli hołdu dla węgierskich black/speed metalowców z Fantom. Tym razem jednak nie mamy tutaj groma kapel, a jedynie jedną grupę – Greków z Witchcurse.

Ta kapela ma wielu przeciwników, zarzucających im wręcz heavy metalowy prymitywizm. Cóż, co kto lubi. Osobiście – nie mam do nich nic. Proste, heavy metalowe łupu cupu, bez słodkich inklinacji – zajebiście surowe i proste. Na „Fantomania III – Anti Disco” Grecy zamieścili swoje utwory ze splitu z Witchburner. Pierwszy utwór zatytułowany jest „Keepers Of The NWOBHM” i już samo to wiele mówi potencjalnym zainteresowanym. Witchcurse ciupie sobie dokładnie taką muzykę, w stylu wczesnych lat osiemdziesiątych. Słucha się tego miło, noga tupie, głowa się kiwa i tylko wokal potrafi wkurwić, hehe. Serio, gość czasem tak zajebiście fałszuje, pieje… chuj wie, jak to nazwać, gdy wchodzi w wyższe partie. Aż uszy bolą, hehe. Niemniej jednak dla prostaków jak ja Witchcurse jest kapelą w sam raz. No ale, nie było by to trybutem dla Fantom, gdyby zespół ten nie zamieścił właśnie przeróbki Węgrów. I tak, mamy tutaj cztery numery, odegrane sprawnie i poprawnie. Ale największy podziw budzi we mnie to, jak Possessed (czyli wokalista) poradził sobie z węgierskimi tekstami, hehe?! Czuć, że Witchcurse czuje się dobrze w repertuarze Fantom, więc nie mogę mieć uwag do tej płytki. Zwłaszcza, że i celebrowany tu zespół znam i lubię.

Dobra, jest to płytka tylko i wyłącznie dla fanów podziemnego heavy metalu, surowego i krzywego. Jeśli wszystkie te przymiotniki odpowiadają Waszym gustom – szukajcie „Fantomania III – Anti Disco”. Ja zaś czekam na część czwartą.

Ocena: 7/10

Tracklist:

1. Keepers of the N.W.O.B.H.M.
2. Glory of the Blade
3. Snakebite
4. Curse the False
5. Strange Woman
6. Black Metal (Fantom cover)
7. Sátán Játéka (Fantom cover)
8. Anti-Disco (Fantom cover)
9. Öld Meg Isten Szolgáját! (Fantom cover)
Autor

10006 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *