Witchburner „Bloodthirsty Eyes”

Wydawca: High Roller Records

Krążki Witchburner dotychczas w większości omijały mój odtwarzacz, a przynajmniej nie wpadały do niego w celach recenzenckich. Odmienił to ich najnowszy opus – „Bloodthirsty Eyes”.

Siódmy krążek Niemców ma okładką, która mi jednoznacznie przywodzi na myśl debiut Death, jednak każdy kto słyszał kiedyś ich muzykę wie, że to jednak inna półka gatunkowa. Witchburner napierdziela thrash metalem, który ma cholerną ikrę i moc. To nie są jakieś popłuczyny po Megadeth dla gimnazjalistów, goście siedzą raczej głęboko w swojej rodzimej scenie, dokładając do tego pierwiastki brazylijskie i obowiązkowo slayerowskie. Całość prezentuje się tak, że Witchburner prze do przodu jak rozpędzony taran z ponabijanymi dookoła gwoźdźmi. Choć przeszkodą może być to, że chwilami ten taran tak napierdala i napierdala i napierdala i cały czas robi to w jednym kierunki i w jednym tempie. Jasne, jak ktoś mu stanie ba drodze, to go rozwali w drobny mak, ale jak ktoś jest nieco zmyślniejszy, to odskoczy na bok i nic mu nie będzie. Co chciałem przez to powiedzieć? Że łapię się słuchając tej płyty, że każdy numer z osobna niszczy, jednak w zasadzie wszystkie do kupy są bardzo podobne do siebie. Każdy osobno ma świetne riffy i niezaprzeczalną moc uderzeniową, ale jeden za drugim zbytnio zlewa się w całość. Może tego nie słychać przy pierwszym przesłuchaniu, ale jak zapętli się krążek kilkakrotnie, to uwierzcie mi – jest to słyszalne.

Pomimo tego „Bloodthirsty Eyes” to w dalszym ciągu płyta na wysokim poziomie, słuchanie której sprawi na pewno wiele przyjemność maniakalnym thrash metalowcom. Bo bania napierdala aż miło.

Ocena: 7,5/10

Tracklist:

1. Sermon of Profanity  
2. Possession
3. Master and Slave  
4. Path of the Sinner  
5. Apocalyptic Visions  
6. Bloodthirsty Eyes  
7. Never Surrender  
8. Spirit of the Dead  
9. The Bringer of Disease
Autor

10666 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *