Winter’s Verge „Tales of tragedy”

Wydawca: Massacre Records

Tym razem będę łagodna. Jak baranek. Wielkanocny, czy jakiś tam inny. No taki dzień, że nic się nie chce, nawet marudzić. Sięgnęłam po „Tales of tragedy” z nadzieją, że mnie coś kurwa wreszcie obudzi…

Przy pierwszym przesłuchaniu krążek nie ruszył mnie kompletnie. W zasadzie to muzyka leciała sobie gdzieś obok, nie było cicho, coś gdzieś grało, ale jakoś niespecjalnie przyciągało moją uwagę. Poleciała drugi raz- zaczęłam dygać jedną nogą, po chwili doszła i druga. Gdzieś w okolicy czwartego numeru zaczęłam się bujać. W międzyczasie rozproszyły mnie gitary, które totalnie nie nadążały za perkusją, ale to chyba tylko wypadek przy pracy. Czasem się może zdarzyć. Dopiero przy którymś tam przesłuchaniu z rzędu muzyka napierdalająca mi już wyraźniej w słuchawki przyciągnęła moje myśli i dałam się jej wciągnąć.

Szału może i nie było, nowatorstwa też nie, ale okazuje się, że Cypryjczycy dali nam tu całkiem niezłą i przyjemną mieszankę heavy i power metalu. Są charakterystyczne, wysunięte mocno na przód gitary, wpadające w ucho refreny, proste, ale przy tym zajebiste riffy, zmiany rytmiczne i fajna energia.

Na uwagę zasługuje kawałek „For those who are gone”, który właśnie wszedł na moją codzienną playlistę. W końcu słyszę tu bardziej dopracowane wokalizy, chórki i linie melodyczne. Brzęczy mi to wszystko w uszach jak należy. Palce dudnią tum du du tu du du dum razem z bębnami. No czysta przyjemność. Aż się pokusiłam o wzięcie tekstu do ręki i zawycie razem z wokalistą. Okazało się przy tym, że melodia jest nieskomplikowana i przewidywalna. Śpiewało mi się zajebiście. Podobnie „The Captain’s log”. Kopie, nakręca, dodaje siły i pobudza.

Te dwa numery, sprytnie umieszczone gdzieś pośrodku krążka odwracają uwagę od niestety nieco gorszej reszty. Żeby nie było za słodko. Mam wrażenie, że chłopaki zagrali nieco zachowawczo i ostrożnie, jakby bali się przekroczyć jakieś granice. Chórki są za bardzo wycofane, podobnie jak inne instrumenty (niż gitary i perka), które są ledwo słyszalne. Panowie! Nie tędy droga. W muzyce nie ma miejsca na ostrożność i asekuranctwo. Tu trzeba iść na całość, czasem pojechać po bandzie.

Nie byłabym sobą gdybym nie doczepiła się do wokalu. George, nie oszukujmy się, śpiewa tak średniawo. Bywa, że jego głos jest płaski, bezdźwięczny i bez wyrazu. Naprawdę dobrze brzmi jedynie w towarzystwie chórku. Odwagi więcej.

I tak dobrnęłam do końca. Muza w słuchawkach ucichła, a w mojej głowie pojawił się rozczarowany głos: „yyy to już?”. A  to jeszcze raz.

Ocena: 7,5/10

Tracklist:

01. World Of Lies
02. Old Man’s Wish
03. I Swear Revenge
04. For Those Who Are Gone
05. The Captain’s Log
06. Envy
07. Dark Entries
08. Madness Once Called Love
09. Tomorrow’s Dawn
10. Reflections Of The Past
11. Curse Of Time
Autor

34 tekstów dla Chaos Vault

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *