White Wizzard „Over the Top”

Wydawca: Earache Records

Białego Czarodzieja już znamy, lubimy i zaraz to pokażemy. Ich płyta będzie jeszcze w tym miesiącu w sprzedaży – „Over The Top”. Przywitajmy ich gorąco…

Hehe, a tak jakoś pojechało mi się parafrazą z Kata, a co, nie wolno? Zwłaszcza, że faktycznie po ostatniej epce polubiłem ten zespół. Teraz powrócił on do mojego gościnnego odtwarzacza za sprawą pierwszego pełnowymiarowego krążka. Jak już przebrnie się przez totalnie chujową okładkę to usłyszy się lekką zmianę stylistyczną – Kalifornijczycy w pełni złapali heavy metalowy wiatr w żagle, wyzbywając się hard rockowych momentów. Teraz raczej White Wizzard przeszedł raczej w stronę patentów czerpiących wprost z głębokiej studni z szyledem NWOBHM, przyczepionym nad kołowrotkiem, na który nawija się wiadro zawieszone na łańcuchu…Przepraszam, zbaczam z tematu. White Wizzard brzmi jak dwie pierwsze płyty Maidenów, Saxon i inne wielkie heavy metalowe nazwy. Po prostu czysty heavy metal, z chwytliwymi refrenami, świetnymi solówkami i innymi atrybutami dobrej hewiolskiej płyty. Mamy tu i numery szybsze (w większości), ale i trochę wolniejsze z podniosłymi zaśpiewami, które chodzą po głowie i wyjść nie chcą. Słychać, że Amerykanie słyszą tą muzykę. Aż człowiek chciałby wskoczyć na stalowego rumaka i pocwałować ku zachodzącemu słońcu Kalifornii w rytm klangowania basisty. Na „Over The Top” słychać młodzieńczy zapał i werwę, choć chwilami panowie zaczynają się kręcić dookoła własnej osi, z czego nic nie wynika. Tak jak przy końcówce albumu, która trochę się dłuży. Ale to raczej szczegóły, bo płyty słucha się wybornie. Można więc przymknąć oko na to czy owo.

White Wizzard cechują wszelkie przymioty dobrej kapeli nawiązującej do NWOBHM, czyli kiczowata okładka, wtórna warstwa tekstowa, ale pierwszorzędna muzyka.

Ocena: 8/10

Tracklist:

1. Over The Top
2. 40 Deuces
3. High Roller
4. Live Free Or Die
5. Iron Goddess Of Vengeance
6. Out Of Control
7. Strike Of The Viper
8. Death Race
9. White Wizzard
Autor

9904 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *