When Bitter Spring Sleeps „Spirit in Flames”

wbsWydawca: Pagan Flames Productions

Amerykański pagan/black metalowy one man band – jakie jest Wasze pierwsze przeczucie? No własnie, moje było podobne. A wiecie co? Co gorsza sprawdziło się co do joty.

Hord zowie się When Bitter Spring Sleeps. Co gra to już wiecie. A jak gra – to się już dowiecie. Ale zacznijmy od okładki. Wygląda jak wymalowana kredkami i moim zdaniem trafnie zwiastuje zawartość krążka, bowiem „Spirit in Flames” jest jednym z bardziej trywialnych i infantylnych krążków, jaki do mnie dotarł w tym roku. W ogóle ten zespół mnie rozpierdala, gość sobie robi jakieś pseudo artystyczne zdjęcia z widłami, no ja cię proszę… Muzycznie jest tak samo. When Bitter Spring Sleeps brzmi jakby jedyna osoba w zespole, ukrywająca się pod pseudo Lord Sardonyx cierpiał na anemię. Gitary bzyczą jak wychudzony komar, perkusja brzmi jakby ktoś napieprzał pustą plastikową butelką, wokal zaś stara się być usilnie pompatyczny, natchniony i pogański, a ostatecznie wychodzi to jakby ten cały Lord łapał zadyszkę po każdym wersie. Kompozycje aspirują do bycia kopią Primordial, czasem wikińskiego okresu Bathory, ale brzmi to naprawdę żałośnie. W połowie dostajemy utwór pod tytułem „Lunar Energy” i jest tak kurewsko przymulony jakby jego autor w życiu żadnej jebanej energii nie zaznał… – siedem minut klawisza i jakiegoś buczenia mordą. A z kolei taki „Raven in the Ribcage” miał być chyba hołdem do zimnego, norweskiego black metalu starej szkoły, tylko znów wyszło jak wyszło… Ta płyta to jakaś czterdziestopięciominutowa pomyłka, Lord Sardonyx myśli, że jak zrobi „ooo-ooo” do mikrofonu to odda tym samym hołd naturze, duchom i chuj wie czemu jeszcze. I jeszcze śmie się porównywać do Darkspace – jak puszczę to Pathologistowi i o tym powiem to chyba weźmie se kolejny urlop i pojedzie do Iowa wpierdolić temu Lordu za takie szarganie jednej z jego ulubionych kapel. Dobra, kończę już bo mnie nerwy łapią.

„Spirit in Flames” to jest totalna porażka i za takie rzeczy naprawdę mógłbym się wstydzić, jeśli osoba nie siedząca w metalu puściłaby mi to i poprosiła o wytłumaczenie co jest fajnego w tej muzyce. Bo tu nic nie ma fajnego. Do kibla.

Ocena: 2/10

Tracklist:

1. Witch of November 
2. Burning Your Eden 
3. Lunar Elegy 
4. Spirit in Flames 
5. Raven in the Ribcage
6. Where Moss Once Grew 

 

Autor

9760 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *