Weresoul “Weresoul”

weresoul

Wydawca: Malignant Voices

„A to ci dopiero kooperacja” – pomyślałem gdy dowiedziałem się o powstaniu Weresoul i składzie jegoż. Obydwaj muzycy są w chuj utalentowani (i nie przemawia przeze mnie teraz kolesiostwo), więc spodziewałem się nader ciekawej płyty.

Weresoul” to ponad półgodzinna uczta dla fanów grania, w którym oldschoolowy black metal łączy się z oldschoolowym heavy metalem. Wyobraźcie sobie połączenie Necromantii, Mortuary Drape (choć dla większości z Was pewnie bardziej przemówi w miejsce tych dwóch kapel nazwa Cultes des Ghoules) i Kinga Diamonda. A tu i tam słychać jeszcze echa Bathory („Hexit” na ten przykład). Co może pójść nie tak? Na pewno wiele, ale duet Wormwood – Rituals wychodzi z tego obronną ręką. Cała płyta ma świetny klimat – jest przepojona na wylot niesamowitością, nasączona atmosferą grozy i horroru, co jeszcze mocniej podkreślane jest przez sample i wstawki w poszczególnych utworach. Kompozycje Weresoul przede wszystkim jednak są świetnie napisane. Wpadają w ucho, będąc równocześnie całkiem złożonymi – na swój sposób. Wiele się w nich dzieje, no ale to moim zdaniem pokłosie inspiracji solowymi albumami Kima Bendixa Petersena, których muzycy – o ile wiem – nie kryją. I podobnie słucha się tego jeśli nie z wypiekami na twarzy to na pewno z zaciekawieniem. I co moment wynajduje się nowy smaczek, a osobiście uwielbiam taką zabawę z słuchaczem. Może chwilami inaczej słyszałbym linie wokalne, czasem brakuje mi trochę większego jadu u Wormwooda, ale i tak gość robi tu niesamowitą robotę. Jak dla mnie – bardzo dobry krążek, którego chce się słuchać.

To miała być recenzja, a wyszedł jakby nie było – pean na cześć Weresoul. No cóż, życzę sobie po prostu więcej takich płyt do recenzji – tak długo mi schodziło, bo co chwila odnajdywałem na „Weresoul” nowe zalety.

Ocena: 8/10

Tracklist:

1. Requiem for a Weresoul
2. The Beast
3. Hexit
4. Eight Houses of Might
5. Til Nothing Remains
6. Shell Trader
Autor

12289 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *