Wędrujący Wiatr „O turniach, jeziorach i nocnych szlakach”

wedrujacy-wiatr

Wydawca: Werewolf Promotion

Przyszło czekać tym, których zahipnotyzował debiut chłopaków, przeszło trzy lata na drugi materiał. W końcu jednak jest. „O turniach, jeziorach i nocnych szlakach” swoją premierę miał 31 października i…

… coś cicho o tym materiale. Czyżby był tak słaby, że nie wart wspomnienia? Czy jesień to nie jest najlepszy czas na ten mocno inspirowany otaczającą nas przyrodą atmospheric black metal? Spróbuję dzisiaj odpowiedzieć na te pytania. Zacznę od tego, że w moim prywatnym odczuciu, drugi materiał Wędrującego Wiatru wyszedł w najgorszym możliwym czasie z marketingowego punktu widzenia. Rozumiem znaczenie daty, ale trafił on między Furię a Cultes des Ghoules i to na nich skupiła się uwaga. A warto drogie metalówki i nie mniej tani metalowcy sięgnąć po ten materiał. Gdy za oknem jesień, to właśnie taka muzyka sprawdzi się najlepiej. Podobnie jak w przypadku debiutu nasz wiatr wędruje między Warmią a górskimi szczytami. Tak lirycznie, jak i muzycznie. Z tym, że teraz zdecydowanie więcej tych drugich. Muzycznie jest „chłodniej” i odnosi się wrażenie, iż te dźwięki płyną gdzieś wyżej, nad nami. W pewnym sensie są niedostępne. Inaczej niż w przypadku debiutu  gdzie było to wszystko jakby bliżej ziemi. Na wyciągnięcie ręki. Chociaż też było przestrzennie. Wracając do drugiego materiału, to „wyjątkiem” od gatunku jest nieco ponad trzyminutowy utwór „Gdzie wiatr tka Makatki Nocy”. W tym wypadku „wieje mi” neofolkiem, który zresztą W. (jeden z dwóch panów odpowiedzialnych za Wędrujący Wiatr) zaprezentował ostatnio na EP-ce swojego macierzystego Stworza. I gdzieś myślę na tym poziomie się te projekty przeniknęły. Jeśli bym miał gdzieś jeszcze szukać wspólnego elementu, to spojrzałbym na liryki. W pewnym stopniu przesiąknięte kulturą ludową, tym co wiążę ją z naturą, otaczającym nas – chociaż w coraz mniejszym stopniu – nietkniętym cywilizacją światem. Namacalnym, ale jednocześnie nieuchwytnym połączeniem między tym co nierealne a materialne. Tak to sobie wymyśliłem. Poprawiła się w porównaniu do debiutu kwestia wokali. Cieszy mnie to. Podoba mi się sposób w jaki Razor podszedł do tego na „O turniach, jeziorach i nocnych szlakach”. Dzięki temu materiał staje się jeszcze bardziej dostojny, a i przez to mniej dostępny. Co w kontekście górskiej odmiany atmospheric black metalu jest jak najbardziej na plus.

Nie wiem jak fizycznie wygląda materiał, ale pewnie niewiele się pomylę, że Panowie zadbali o to, żeby było czym oko zawiesić. Szczerze to mam nadzieję, że ten materiał nie zostanie „przygnieciony” rozmowami o dwóch wspomnianych zespołach. Będzie miał szansę zaistnieć.

Ocena: 8/10

Tracklist:

01.Ze szczytów i z toni
02.Wołanie z granitowych twierdz
03.Ja, wiatr
04.Gdzie wiatr tka makatki nocy
05.Na Łańskam jyziorze
06.U stóp śniącego króla Tatr

Autor

3481 tekstów dla Chaos Vault

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *