Waxen „Weihung auf Satan”

Waxen  Weihung auf SatanWydawca: Moribund Records

Czego to ludzie nie wymyślą, chciałoby się rzec. Cały czas starają się stworzyć jakieś nowe podgatunki, byle przykuć uwagę ewentualnego słuchacza, jacy to oni nie są wszechstronni. Często łączą przy tym gatunki, których na zdrowy rozsądek łączyć się nie powinno.

Jak na przykład shred black metal. Co to? No połączenie shredu i czarnego metalu. Jak brzmi? Co najmniej dziwnie. Dziwnie dla mnie, a nie spotkałem jeszcze na swojej drodze żadnego fana Waxen – bo to oni wpadli na taki miks. A konkretnie Toby Knapp, który stoi za całości muzyki. Co ciekawe, Waxen ma na koncie już dwa albumy, zaś opisywany właśnie „Weihung auf Satan” ukaże się w czerwcu. No ja to przyznaję, że słuchając tej płyty nie mogę przestać ziewać. Nudne to granie w większości – ot, klasyczny black metal w średnich tempach, z cholernie chropowatym brzmieniem i świdrujacym uszy wokalem (który kurewsko działa mi na nerwy), z dużą ilością shredowych solówek i innych gitarowych masturbacyj. Są one tak bardzo niedorzeczne, że naprawdę dziwię się, że wpadł na nie ktoś, kto w sumie ileś tam lat już się po tej scenie buja, a nie młokos. Wyobraźcie sobie, że w Burzum nagle zaczyna grać jakiś Satriani czy inny Santana. No pasuje mi to jak Robert Biedroń na czele marszu ONR. Więc powiedzieć można, że „Weihung auf Satan” to po prostu nudny kawał bardzo przeciętnego black metalu w stylu burzumowsko – depresyjnym, przetykanego kuriozalnymi gitarami, które nie powinny się tu znaleźć. Nic mi tu nie pasuje, no doprawdy – nie mam z czego czerpać tu przyjemności. Męczące to jest straszliwie i ja Was też już nie męczę dalszym pomstowaniem na trójeczkę Waxen.

Zapamiętajcie sobie po prostu – Waxen omijajcie szerokim łukiem. Będziecie zdrowsi na ciele i umyśle.

Ocena: 3/10

Tracklist:

1. Of Black Rain and Ecstasy
2. In Harm’s Way
3. Disembodied, Forgotten
4. Garden of Blood and Bones
5. Weihung auf Satan
6. Atrocious Ways
7. Cosmic Funeral
Autor

11738 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *