W.A.S.P. Tribute „Crimson Covers”

Wydawca: Remedy Records

Kochacie W.A.S.P.? Wielbicie ich uczuciem bezgranicznym odrzucającym wszelkie racjonalne przesłanki, mówiące że ich czas minął? To zaopatrzcie się w ten dwupłytowy trybut wydany przez Remedy Records. I tyle. Cała recenzja. Resztę w sumie możecie sobie darować, bo będę marudził.

A narzekał będę na to, że to aż dwie płyty. Zdaje sobie sprawę, że W.A.S.P to 14 długograjów i ponad 28 lat na scenie. I pewnie jakby się Remedy uparło to wypuściło by trybut składający się z dajmy na to 5 cedeków. Nie zmienia to jednak faktu, że już te 28 utworów jest ciężkie do przeskoczenia dla kogoś, kto nie jest maniakiem twórczości Amerykanów. Ale nic to i nie czas żałować róż, gdy w butelce zbliża się dno, jak mawiał znajomy Pan Kazio. Bez wątpienia plusem tego trybutu jest to, że zespoły dały sobie spokój z kombinowaniem i w miarę dobrze odwzorowały klimat muzyki W.A.S.P. I ja to kupuję, bo fanem zespołu byłem, jestem i jak rozrusznik serca pozwoli, będę. Nie ma sensu opisywać wszystkich utworów, które tu się pojawiły. Jeden rzut oka wystarczy by stwierdzić,że wybór kawałków właściwie jedyny słuszny; ] . Ciężko też wyróżniać któryś szczególnie. Chociaż nie mogłem sobie darować i napiszę, że to co niemiecki Black Destiny zrobił z „Wild Child” woła o pomstę do samego Szatana. Słuchać ja tego nie mogę. Nie wiem czemu automatycznie skojarzył ten sam utwór zrobiony przez  Nokturnal Mortum. Aż ścierałem sobie zęby słysząc tamto wykonanie. Tu to samo. Muzycznie okej, ale wokalnie dramat. I to właściwie jedyny minus muzyczny jaki tu widzę.  A za to „Helldorado” zrobione pięknie i cycuś. Zresztą ten wałek, aż się prosi o cover. A podsumowując zespoły w większości przypadków wyszły z postawionego przed nimi zadania obronną ręką. Dodajcie do tego, moje uwielbienie dla W.A.S.P i już wiadomo, że ocena będzie wysoka.

A na koniec coś dla tych, którzy zespołu nie znają. Najpierw niech poznają, a potem niech się zastanawiają nad zakupem tego trybutu. Prawda to będzie oczywista, ale takie krążki tworzone są głównie dla maniaków danego zespołu/hordy/bandu. I tak jest też tym razem. Dla mnie jak znalazł.

Ocena: 8.5/10

Tracklist:

01. V8 Wankers   „Helldorado ”
02. Torment  „I Wanna Be Somebody”
03. Warhead  ” The Manimal”
04. 5Th Sonic Brigade  ” Teacher”
05.  Kneipenterroristen  ” Fiese Sau”
06.  Gwyllion  „The Rock Rolls On”
07.  Wyldfyre  „Blind In Texas”
08.  The Rugged  „The Idol”
09.  Abigail  „Take Me Up”
10. The Claymore  ” Chainsaw Charlie ”
11. Custard  ” 9.5.-N.A.S.T.Y.”
12. Lonewolf  „The Torture Never Stops”
13. Adorned Brood  ” Neutron Bomber ”
14. Black Desitny  ” Wild Child”
15. Tragedian  ” Sleeping (In The Fire)”

cd2
01. Torment  ” Animal (Fuck Like A Beast)”
02. Warhead   „Killahead”
03. Gods of Hate   „Arena Of Pleasures”
04. Black Destiny  ” L.O.V.E. Machine”
05. 5Th Sonic Brigade   „Hold On To My Heart”
06. The Chuckies   „Ballcrusher”
07. Hazy Hamlet   „Rebel In The F.D.G.”
08. Agamendon   „The Headless Children”
09. Fire  „Hellion”
10. Vykyng  „School Daze”
11.  Ingirmm   „On Your Knees”
12.  Tragedian   „Doctor Rockter”
13.  Cold Colours   „Forever Free”

Autor

3725 tekstów dla Chaos Vault

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *