Wydawca: Ear Music

Praktycznie nie zdarza mi się nigdy taka sytuacja, żebym podczas pisania recenzji nie słuchał albumu na temat którego wypowiadam swoje opinie.

Tym razem jednak sprawa ma się inaczej. Przesłuchałem tą płytę kilka razy (niestety) i zwyczajnie mam dość. Jak wcisnę jeszcze raz przycisk „play” to się zwyczajnie wkurwię. A po co? Przecież ładną pogodę dziś mamy i szkoda się z tak błahego powodu stresować. Zespołem, który postanowił zniszczyć moje przyzwyczajenia jest włoski Vision Divine ze swoim najnowszym materiałem „Destination Set to Nowhere”… Ja rozumiem, że na świecie fanów Progressive / Power Metalu nie brakuje. Na koncerty takich kapel przychodzą tłumy, ale czy to są kurwa prawdziwi metalowcy? Dla mnie ta muzyka jest całkowicie niestrawna. Naiwne pitolenie, riffy już tyle razy powtarzane, bez pomysłu i świeżości. Solówkowe wyścigi, które nie wiem po co są. I jeszcze te klawisze… To mnie zawsze najbardziej drażni w takim graniu. Jak kurwa można tak używać tego instrumentu? Przecież to jest tak cukierkowe, że aż się obrzygać można. Jedyne, co doceniam w takim graniu to wokal: w takiej kapeli na to stanowisko nie bierze się byle pierwszego lepszego typa tylko kogoś, kto śpiewać jednak potrafi. Wszystko to jest tak wymuskane i wypięknione, że aż nie do wytrzymania. Dla mnie nie ma w tym autentyzmu, nie ma emocji tylko jakieś kolorowe światełka, błyskotki i wszechobecna epicka sztuczność.

Niech się fani nie wnerwiają, że tak jadę po tej kapeli, bo wielbicieli to ona na pewno znajdzie. Obawiam się, że jednak nie w śród czytelników Chaosa.

Ocena 2,5/10

Tracklist:

1. S’i Fosse Foco
2. The Dream Maker
3. Beyond the Sun and Far Away
4. The Ark
5. Mermaids from Their Moons
6. The Lighthouse
7. Message to Home
8. The House of the Angels
9. The Sin Is You
10. Here We Die
11. Destination Set to Nowhere