Vexatus Atom PompeiiWydawca: Redrum666 Records

Zeszło. Jak to zwykle u nas. Ale jak to mówią, Kejos nie rychliwy, ale sprawiedliwy, hehe. I opiszemy teraz, co na nowym Vexatus się nam podoba, a co nie.

Po trzech latach od wydania pierwszej płyty kapela z Torunia powróciła z „Atom Pompeii”, przynosząc nam osiem kompozycji. Czy styl zmienił się od czasów „Tortura”? Chyba tak – wydaje mi się, że zespół pożeglował ku wybrzeżom Szwecji, przynajmniej pod względem brzmienia. O ile wcześniej słyszałem u nich bardzo dużo inspiracji Vader, tak „Atom Pompeii” brzmi dla mnie bardzo entombedowsko. Gitary, wokal – tak bardzo przypominają mi twórców „Inferno”. Z drugiej strony mnie tego krążka słucha się dobrze, przy czym nie mogę tego robić zbyt często – gdy zapierdalają, jest dobrze. Ale gdy Vexatus zwalnia, to niestety brzmi to chwilami jak usilne wydłużanie kawałka, przez co traci on moc uderzeniową. Ja tam wolę, jak łupią tak jak powinni, czyli w stylu zamykającego całość „Half-Life”, bez niepotrzebnych zwolnień, które po prostu mnie nużą. Całość wpada w porządku, bez ekstazy z jednej, ale i obrzydzenia z drugiej.

No i rzeknę tak – pomimo lekkiej zmiany stylistycznej moja ocena dokonań Vaxatus nie zmienia się. Wciąż jest to solidne drugoligowe granie.

Ocena: 7/10

I po angielsku od Mike’a.

Tracklist:

1. Slaves of Korea  
2. Tenebrae  
3. Dogma  
4. Lebensborn  
5. Atom Pompeii  
6. The Archangel’s Slaughterhouse  
7. Clades variana  
8. Half-Life