Varmia „W ciele nie”

Wydawca: Pagan Records

Zespół Varmia był przeze mnie systematycznie olewany. Moment przełamania nastąpił, gdy w moje łapy, w wyniku zupełnego przypadku, trafił ich najnowszy album zatytułowany „W ciele nie”.

Będę szczery: nie spodziewałem się niczego dobrego. Folk / black metal z progresywnym zacięciem… „Kurwa, to nie dla mnie!” Pomyślałem. Ale nie tym razem. Okazało się, że Varmia wydała naprawdę dobry album. Dlaczego? Już spieszę wyjaśniać. Po pierwsze i najważniejsze: sporo tu naprawdę zajebistego black metalu. Spodziewałem się zatrzęsienia skrzypek, piszczałek i tamburyn, a dostałem soczysty ochłap norweskiego BM czerpiącego pełnymi garściami z lat dziewięćdziesiątych. To wszystko jest czasami poprzeplatane jakimiś dziwnymi zwolnieniami, czy szarpnięciami struny, które co prawda wywołują moje lekkie zniesmaczenie, ale nie zmienia to faktu, że muzyka mi się ogólnie podoba. Co do romansów z muzyką folk – goście nazywają się Varmia, więc nieuchronnie coś zahaczającego o wieś musi się pojawić. Ale tym razem nie jest to wcale wieś, która wywołuje lekki uśmiech politowania. Są to ciekawe tradycje i historie ludowe zamknięte w niebanalnych tekstach i okraszone całkiem przyzwoitym wokalem. Zarówno black metalowe skrzeki, jak i wszelkie wokalizy, pomruki, śpiewy, czy inne niebanalne dźwięki wychodzą gardłowym znakomicie. Przeważnie gatunek folk/black metal omijam szerokim łukiem, bo niewiele kapel potrafi stworzyć muzykę z której odsłuchu czerpię przyjemność.

Varmia właśnie dostała się do wąskiego grona interesujących mnie zespołów folk/black metalowych, a przekonał mnie do tego ich najnowszy album „W ciele nie”. Z dziką przyjemnością sprawdzę też ich umiejętności na żywo, bo ich trasa koncertowa z Jarun zawita do mojego miasta.

Ocena: 8,5/10

Tracklist:

1. TAWE
2. Biesowisko
3. Pokarvis
4. Stygma Ziemi
5. Ni ya
6. Czeremcha
7. Nów się rodzi
8. Skvarc
9. Bez pożegnania

Autor

668 tekstów dla Chaos Vault

3 komentarze

  • To się nie bój, bo to żadna cepeliada. Ten zespół „folkowy” jest bardziej blackmetalowy od aktualnie grających black metal. Ale nie noszą skór i pasów z pociskami, nie są klonem Blasphemy i nie śpiewają o szatanie, więc każdy chuj kładzie. Ja ich odkryłem parę miesięcy temu, jak jeszcze mieli na koncie tylko pierwszy album i już to był sztos. Ten jest jeszcze ostrzejszy. Dla mnie to póki co obok nowego Sunwheel najlepsza płyta BM roku w Polsce. I tylko konformizm polskich metaluchów, którzy obracają się tylko w jednej konwencji sprawia, że ten zespół nie jest znany. Bo to ani żaden folk, ani progresja w stylu furiowe – chujowe.

  • Zespół Varmia był przeze mnie systematycznie olewany. – weź panie pseudo recenzencie bądź poważny i ogarnij debiut, tam to jest dopiero bdb black/folk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *