Vanhelgd „Relics of Sulphur Salvation”

Vanhelgd  Relics of Sulphur SalvationWydawca: Pulverised Records

Jak to się stało, że do tej pory kapela Vanhelgd była mi obca nie potrafię wytłumaczyć. Taka świetna muzyka nie została mi do tej pory objawiona…

Cóż. Pierwszy odsłuch był dla mnie jak potężny cios. Poczułem się trochę tak jakbym spacerował sobie spokojnie po parku w ciepłą, letnią noc a tu nagle, z zaskoczenia na moją osobę spada obalony konar dębu. Trafia prosto w głowę. „Relics of Sulphur Salvation” tak właśnie działa. Albo konkretniej: moc szwedzkiego death metalu tak właśnie działa. Choć z tym death metalem to nie taka prosta sprawa… Niby płyta ta mieści się w tej stylistyce, ale jak dla mnie sporo jest tu klimatu rodem z płyt black metalowych. Jest grób, jest gęstniejąca atmosfera, jest niepokój. W zajadzie elementy dość typowe dla czarnego metalu. W tym miejscu warto przywołać numer „Ett Liv I Träldom” gęsty i smolisty a jednocześnie hipnotyczny i transowy. Jest w tym numerze nawet moment, w którym perkusja przywołuje na myśl jakiś tajemniczy indiański rytuał… Bardzo fajnie to wychodzi i muszę przyznać, że ten numer to jeden z moich ulubionych na „Relics of Sulphur Salvation”. Na jeden odsłuch płyty przypada pewnie trzy odsłuchy tego kawałka. Ale przecież nie tylko jeden kawałek znajduje się na tej płycie. Warty wspomnienia jest też „May the Worms Have Mercy on My Flesh” (fajny tytuł, prawda?), który też rewelacyjnie poniewiera. Ale nie będę się silił na rozbieranie tej płyty na czynniki pierwsze.

Jeśli lubicie napierdol w rytmach zgniłego death metalu prosto ze Szwecji to ta płyta jest dla was. Ja, natomiast biorę się za analizę poprzednich nagrań Vanhelgd. Warto.

Ocena: 9/10

Tracklist:

1. Dödens Maskätna Anlete  
2. The Salt in My Hands  
3. Where All Flesh Is Soil  
4. Ett Liv I Träldom  
5. May the Worms Have Mercy on My Flesh  
6. Relics of Sulphur Salvation  
7. Sirens of Lampedusa  
8. Cure Us from Life

 

 

Autor

770 tekstów dla Chaos Vault

1 komentarz

  • Jeden z bardziej niedocenianych zespolów że Szwecji. Zupełnie tego nie pojmuję bo ich poprzednie płyty są równie doskonałe co najnowsza, tu zrecenzowana. Dobrze że Chaos na czasie zrobił reckę tego materiału może otworzy to oczy zniewieściałym fanom francuskiego emo-blacku i amerykańskjego deskorolkowego death metalu na to co istotne w Tej muzyce 😛

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *