Vader „Welcome to the Morbid Reich”

Wydawca: Nuclear Blast

Upraszczając nieco świat, można by powiedzieć, że metalowcy w Polsce dzielą się na wyznawców Behemotha i  tych klękających przed Vader. Ci drudzy od paru lat mają nieco gorzej, gdyż złośliwcy z drugiej strony barykady wypominają, że czarny Piotruś się skończył, że wpierdala własny ogon, że to już nie zespół tylko przedsiębiorstwo ( bo Behemoth trwa tylko i wyłącznie z potrzeby serca), a że w ogóle biega w niemieckim mundurze. Słowem, przejebane mają fani Vadera. Chociaż w zasadzie trzeba powiedzieć, że ich los się właśnie odwrócił.

Tak moje kochane metale, jeśli ktoś z Was jeszcze nie zdarł sobieWelcome to the Morbid Reich, albo nie zapoznał z jedną 89299221989 recenzji zalegających po sieci, to mam dla was informację: Vader powraca w blasku i chwale. Okazuje się, że sprawdza się stare porzekadło, że facet jest jak wino. Inna wiekowa prawda też na Welcome to the Morbid Reich” znalazła swoje potwierdzenie, przy okazji podbijając noty płyty: dużo lepiej wespół w zespół, bo nagle okazuje się, że można elementy dobrze znane fanom zespołu, zaserwować w całkiem świeży sposób. Słuchanie Vadera może jeszcze przynosić radość, a nie tylko listopadową zadumę nad tym, że to już było. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że niektóre wałki z tej płyty (odświeżony „Decapitated Saints”, czy „Come and see…”) mogłyby spokojnie zagościć na liście przebojów radia eremef , gdyby nie fakt, że miejsce to niedługo prawdopodobnie przypadnie Behemothowi, a co dużo „heavy metalu” to jak wiadomo i Rada Etyki nie zdzierży. A już tak na koniec dodam jeszcze, że plusem jest paradoksalnie wokal Petera. Wiadomo, wiek taki, a nie inny to i gardło nieco słabnie, ale to nadaje tej płycie – nie bójmy się użyć tego stwierdzenia – lekkości. Tego się naprawdę zajebiście słucha, czego w przypadku poprzedniego krążka, powiedzieć raczej nie mogłem.

I to w zasadzie tyle. Bitwa A.D. 2011: Wiwczarek – Darski 1:0. Fani Vadera mogą triumfować, fani Behemotha dalej niech oddają głosy na nową gwiazdę polskiej sceny metalowej, protegowanego Nergala: Filipa Sałapę. W końcu Voice of Poland to nie w kij dmuchał.

Ocena: 9/10

Tracklist:

 

01. Ultima Thule
02. Return to the Morbid Reich
03. The Black Eye
04. Come and See My Sacrifice
05. Only Hell Knows
06. I Am Who Feasts Upon Your Soul
07. Don’t Rip the Beast’s Heart Out
08. I Had a Dream…
09. Lord of Thorns
10. Decapitated Saints
11. They Are Coming…
12. Black Velvet and Skulls of Steel
Autor

3183 tekstów dla Chaos Vault

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

7 komentarzy

  • Vader już jest tyle lat na scenie, że już nie musi nikomu niczego udowadniać, a już tym bardziej z kimś rywalizować, więc nie wiem o jakim pojedynku piszesz, poza tym ciężko mówić o jakimś 1:0 skoro Behemoth nie wydał płyty, chyba że sam fakt jej wydania został przez Ciebie ocenione. Słabiutkie to myślenie, nie spodziewałem się tak miernego tekstu na tym portalu, pierwszy raz jestem zawiedziony. Wracając do Vadera to płyta faktycznie warta polecenia.

  • Słowa więc wyjaśnienia, chociaż tego nie lubię robić. Fajne jak czytelnik dochodzi sam.

    1. Oczywiście, że Vader nikomu nic nie musi udowadniać. Tak samo jak Behemoth. Z tym, że tę wojenkę nie ja wymyśliłem i nie ja rozhulałem swojego czasu fora internetowe i zadymione knajpy do czerwoności. Wystarczy spojrzeć parę lat wstecz, co się działo, że wspomnę płyty obu zespołów sprzed dwóch lat.
    2. Nie. Oceniam, nie płyty, ale zespoły jako muzyczne twory, czego dałem wyraz w końcówce tekstu i we wstępie. Oceniam całość. I znowu chwilę temu ludzie żyli tym, ze Peter to generał i nikomu nie pozwala nic w zespole robić, że Nowy odszedł, a dlaczego odszedł itd. Zeszło to do poziomu Pudelka. Tak samo jest teraz z Behemothem, tylko w większym natężeniu. Rozumiem sens zarabiania kasy i robienia szumu, ale nie muszę tego pochwalać. Stąd też moja adnotacja A.D. 2011.

  • Ależ gowniane wypociny, bo recenzją ta spierdolinkę trudno nazwać. Autor chyba miał jakieś cięzkie zabawki skoro tak go pochłaniają jakieś wojenki, Wnioski o Voice of Poland godne co najwyzej 16 letniego buntownika co to wlasnie odkryl Von. Pusty smiech mnie ogarnia jak cos takiego czytam i zal dupe sciska ze takie turlasy mają miejsca w sieci gdzie moga swoje marniutkie wypocinki zamieszczac. Merytoryczne zero ot co panie recenzent a nie recenzja.

  • Fan The Sixpounder?  ;] „tę spierdolinkę” i VON? To  jakoś brzydko mi każesz iść?

  • Nie rozumiem tej agresji skierowanej w stronę recenzenta. Abstrahując, że jest to poziom gimnazjum – kolejny raz potwierdza się fakt, że ludzie nie umieją czytać ze zrozumieniem. Jak można tak dosłownie odebrać tą recenzję? Ludzie. Udowadniacie, że wielbiciele ciężkich brzmień to największe marudy i malkontenci. Dodatkowo ograniczeni i zapatrzeni w kochany zespół, gatunek czy „Podziemie”.
    Co was tu boli? Ze autor wyraża swoją dezaprobatę do pajacowania muzyka w jakimś kiepskim programie? (to w brew pozorom ważny aspekt – gdzie wiarygodność Nergasia?)

    A może boli dziecięca nieformalna rywalizacja miedzy w/w zespołami? Ona była zawsze – wśród wielbicieli obu bandów. Recenzent tego nie wymyślił. Wykorzystał to zjawisko jako motyw w recenzji – takie jego prawo, bo to Uwaga – jego recenzja. Recenzja jest opinią subiektywną. Recenzent wygłasza swoją opinię i podpiera ją argumentami (choćby swoją wiedzą i osłuchaniem). Co miał napisać? Bezrefleksyjnie piać z zachwytu? A może miał napisać, że wszystko już było?

    Pada zarzut o brak merytoryczności. Wręcz przeciwnie: widzę tu spojrzenie kogoś kto zna dyskografię Vadera. Mamy odniesienia do opinii niedzielnych metali, że Vader „skończył się na..”, mamy odniesienia do wokalu oraz odbioru płyty. Może powinien opisywać nutki po kolei?

  • ja przecież recenzenta nie atakuje, tylko dla mnie jest słabiutka ta recenzja 😉 Słucham już trochę tej muzyki i dobrze wiem o tej bezsensownej dyskusji, który zespół jest lepszy, który gorszy, bawiła mnie ona zawsze niezmiernie 😉 Ja osobiście wymagam od recenzji żeby było więcej na temat samej płyty, faktycznie BH coś tam jest, z czym się nawet zgadzam (jeżeli chodzi o te teksty na temat samej płyty), dla mnie za mało.

  • No więc widzisz, mnie ta dyskusja wciąż bawi. Co do samej muzyki. Myślę, że jest na tyle. Owszem mógłbym rozbierać utwory na części, że tu czuć Black Sabbath, a ta solówka to ukłon w stronę Mercyful Fate, tylko nie uznałem tego za potrzebne. Dla mnie najbardziej istotną informacją dotyczącą Vadera jest fakt, że po zniżkowej formie i takiemu odgrywaniu płyt, dało się poczuć świeżość  z vaderowską nutą ; ]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *