Wydawca: Witching Hour Productions

Ta płyta pojawiła się jak Steven Seagal w każdym ze swoich filmów: „Out of fucking nowhere”. Mimo, że specjalnym fanem składanek nie jestem to Silesian Black Attack „Krew ziemi czarnej” czym prędzej przygarnąłem pod swój dach, bo byłem ciekaw, co tam te najbardziej znane śląskie kapele przygotowały na to wydawnictwo.

Musze napisać słów kilka o każdym numerze, bo jak tu inaczej zrecenzować składankę? Zaczyna się to wydawnictwo od nowego numeru Furii zatytułowanego „Nieżyt” w stylu oczywiście „furiowym” z niebanalnym tekstem hehe. Tak jak lubią fani i tak jak nienawidzą przeciwnicy. Następny cios dostajemy od Iperyt i jest to jeden z najmocniejszych numerów tej płyty. „Freed From Failure” przypierdala bezlitośnie industrialno – gitarową nawałnicą nienawiści. Oczywiście potrafi też zaskoczyć niespodziewanym zwolnieniem. Prawy sierpowy, po którym zęby sypią się jak domy w Czeczeni. Potem mamy nieco słabszy numer Diabloicon zatytułowany „More Faith”. Znaczy taki słaby to on nie jest, ale na tle pozostałych kapel wypada nieco blado, bo wałkowany w tym przypadku jest typowy, podręcznikowy, Black Metal bez absolutnie żadnego smaczka czy zwrotu akcji. Smoła, siara i w sumie tyle. Za to Morowe dało nam naprawdę świetny kawałek na tę składankę. „Dziurawy świat” to numer lepszy niż dowolny z debitu tej kolejnej Nihilowej hordy. Naprawdę świetny, duszny utwór, po którym odechciewa się żyć… Rewelacyjny klimat i ciekawy tekst. Mastiphal też nie dał dupy, bo na swojej części Silesian Black Attack dojebał do pieca hutniczego kawałkiem „Rituals” w starym szatańsko rock’n’rollowym stylu. Bardzo przyjemny kawałek grania. Fanem kolejnej kapeli to przyznaje się nigdy nie byłem. Besatt przywalił tak jak potrafi najlepiej, czyli sztywnym jak pal Azji Black Metalem z pod znaku śmierci i szatana. Dobrze, że kawałek po polsku wiec narzekać nie będę. Niemniej jednak jeden z kiepskawych numerów na tej płycie. Kolejna ekipa ze śląska, która prezentuje nam swój nowy numer jest Voidhanger – nie będę się rozpisywał: ci goście nigdy nie zawodzą. Co to się w ich głowach dzieje, że zawsze tworze takie poruszające flakiem numery to nie mam pojęcia. Jak zwykle bardzo dobrze, jak nie w chuj bardzo dobrze. No i na koniec kolejna odsłona „Nihil i koledzy”, czyli MasseMord. „Claws of Liberty” zaprezentowany przez tą ekipę to bardzo mocny temat na koniec płyty. Dobrze odegrany, mozolny, hipnotyczny. Ale po wydaniu absolutnie genialnego „The Madness Tongue Devouring Juices of Livid Hope” można było spodziewać się czegoś trochę lepszego. Rozpisałem się trochę, ale myślę, że jest o czym.

Płyta warta waszego zainteresowania, rewelacyjnie wydana, w przystępnej cenie. Robi smaka na nowe wydawnictwa niektórych kapel… Witching Hour czeka na wasze ciężko zarobione pieniądze!

Tracklist:

1. FURIA – Nieżyt
2. IPERYT – Freed From Failure
3. DIABLOICON – More Faith
4. MOROWE – Dziurawy Świat
5. MASTIPHAL – Rituals
6. BESATT – Tam
7. VOIDHANGER – Savage Land Chopping Spree
8. MASSEMORD – Claws of Liberty