Connect with us

Szukaj, a znajdziesz...

Chaos Vault

P-W

Urna „Iter ad Lucem”

Wydawca: ATMF

Właśnie się dowiedziałem, że obecnie w kalendarzu liturgicznym mamy post. A więc ja, jako przykładny katolik postanowiłem ów post wcielić w życie, by bozia łaskami kejoswolta obdarzyła i już nam się strona nie psuła.

Z tym katolikiem to oczywiście był żart, wszak wszyscy w szanownej redakcji jesteśmy zielonoświątkowcami (poza Hellstormem – buddystą), ale post jak najbardziej ma miejsce. A konkretnie post black metal z elementami funeral doom i ambientu. A słowo ciałem się stało i nazwało się Urna, wydając właśnie trzeci krążek, któremu na imię było „Iter dl lucem”. Znajdujemy na nim ponad czterdzieści minut muzyki, smętnej i ponurej, choć z drugiej strony ktoś inny mógłby ją określić mianem mistycznej, rytualnej. Może i by się wiele przy tym nie pomylił, „Iter ad Lucem” raczy nas bowiem powolnymi, leniwie przelewającymi się dźwiękami, miarową pracą perkusji, spokojnie można tu wyczuć na przykład ducha Skepticism, ale i takich aktów jak Blut Aus Nord. Bo tak właściwie Urna czerpie z obu tych źródeł, wzbogacając swą muzykę o dodatkowe, ambientowe pasaże, często mocno rozciągnięte na dłuższy fragment danego utworu. A jako, ze średnia długość tracków oscyluje w granicach ośmiu minut, to jest tu czego posłuchać. Pod jednym, jakże oczywistym, warunkiem: trzeba lubić ten rodzaj muzyki. Jeśli Wam ona natomiast nie leży, to obcowanie z krążkiem Włochów będzie dla Was mordęgą tyleż nudną, co ślamazarną. Ja ten gatunek tylko lubię, nic więcej, dlatego też Urna czasem mnie wciąga i słucham jej jak zahipnotyzowany, zaś kiedy indziej mnie denerwuje i wyłączam ją w połowie pierwszego kawałka, bo wydaje mi się wówczas, że muzyka ciągnie się w nieskończoność, co w zderzeniu z konstatacją o ulotności i kruchości życia ludzkiego wprawia mnie w stan poczucia, iż marnuję swój czas. A to oznaczać może tylko jedno – „Iter Ad Lucem”, pomimo tego że nie jest płytą złą, nie należy również do tych pozycji z „najwyższej półki”, w których mogę się zasłuchiwać, pomimo tego, że nie darzę określonej niszy gatunkowej najwyższą estymą.

Ok., Włosi nagrali płytę, która zapewnie porwie kilku bardziej niż ja wtajemniczonych w tą muzykę, choć z drugiej strony, jakoś nie mogę wyrugować wrażenia, że „Iter ad Lucem” to płyta przeciętna, żadne tam muzyczno-rytualne wizjonerstwo.

Ocena: 3,75/6

Tracklist:

1. Iter ad Lucem pt. I
2. Iter ad Lucem pt. II
3. K-TH-R
4. Om
5. Sefira Malkuth
6. (untitled)
Oracle
Autor

13315 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Chaosbook

Powiedzieli...

Polecamy jeszcze

K-O

Wydawca: Malignant Voices / Terratur Possessions Nie wiem, czy jest jakikolwiek recenzent, który będzie poddawał ten album krytyce w oderwaniu od macierzystych formacji muzyków....

A-E

Wydawca: Werewolf Promotions Bardzo płodnym muzycznie człowiekiem jest pan Wojsław. Nie dość, że Stworz, Kres czy Wędrujący Wiatr oraz pierdyliard innych pobocznych projektów, to...

Recenzje

Wydawca: Ván Records Nie znam osoby, która lubuje się w greckiej scenie black metalowej i przeszłaby obok zespołu tworzonych przez członków Varathron czy Thou...

P-W

Wydawca: Putrid Cult W kwietniu zeszłego roku Upon The Altar zaatakowało niespodzianie swoim promo. A była to jedna z tych promówek, które pokochasz bądź...

Copyright © 2004 - 2020 Chaos Vault