Unherz „Unherzlich Willkommen”

Wydawca: Massacre Records

Jest niedziela, środek września, wczoraj Pudzian rozpierdolił grubasa ze Stanów. Nie ma to nic wspólnego z recenzją, ale jakoś trzeba zacząć.

Na pierwszą linię pójdzie okładka, jaka jest- każdy widzi. Zobaczywszy rogato-skrzydlate serducho z fotoszopowymi wieżowcami w tle i drutami kolczastymi pomyślałam, że usłyszę zniewieściałe głosy emowatego gówniarstwa z grzywami zaczesanymi a’la Zack Efron. Jakież było moje zaskoczenie gdy usłyszałam brudny, gardłowy głos zdecydowanie dojrzałego faceta, a nie podlotka w rurkach. Poszłam więc w tym kierunku dalej i na moim monitorze pojawiło się czterech chłopa posturą przypominających Tilla Lindemanna. Jakie szczęście, że moja znajomość niemieckiego jest znikoma bo chyba bym zeszła wiedząc o czym dokładnie śpiewają. Na tę chwilę wiem tyle, że faceci wielkości szafy dwudrzwiowej śpiewają w znacznej części o miłości i otaczającej ich rzeczywistości (m.in.footballu) co w całości sprawia, że jakoś mnie to bawi. Cały koncept zespołu, ich muzyki, prezencji i wyglądu okładki zgrzyta zamiast grać. No ale dobrze, przejdźmy do samego albumu. „Unherlizlich Willkommen” to debiutancka płyta niemieckiej kapeli Unherz, która wyszła spod łap Herharda Magina, który wcześniej pracował między innymi z Theatre Of Tragedy, Crematory czy Catamenią. Muzycznie przypomina Die Toten Hosen tylko ostrzejsze i potężniejsze. Przyznać muszę, że płyta jest naładowana punkową energią ale i melodiami wpadającymi w ucho, natomiast denerwujące jest podobieństwo w początkach kawałków i jedna barwa głosu przez całą płytę, co sprawia, że krążek niestety w połowie staje się nuuudny. Dlatego też świetnie, że w środek tracklisty wtrynili „Amok” bo nie wiem czy bym po drodze nie usnęła. Całkiem niezła jest też końcówka płyty- „Inferno” i „Unherz”. To pewnie też taki sprytny myk marketingowy, żeby zostawić na słuchaczu dobre wrażenie hehe.

Nie mam pojęcia czy „Unherlizlich Willkommen” trafi na polskie półki, ale niestety szczerze wątpię żeby znalazł u nas sprzyjający rynek. Chyba, że wśród zbuntowanych, punkujących gimnazjalistów.

Ocena: 6.75/10

Tracklist:

01. Sünder vor dem Herrn
02. Die Bestie
03. Zwanzigzehn
04. Therapie
05. Die Zeit heilt alle Wunden
06. Amok
07. Dem Tod so nah
08. Verschenkte Jahre
09. Inferno
10. Unherz

Autor

34 tekstów dla Chaos Vault

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *