Undeath „Sentient Autolysis”

Wydawca: Caligari Records

Pamiętacie śmianie z black metalowych zespołów, które robiły sobie sesje na przykład w lesie albo w górach, podłączający się do dziupli albo sopla? No to w podobny sposób urzekło mnie Undeath.

Oni bowiem poprzypinali się do nagrobków. Nie powiem, sesja ładna. I pewnie byłbym bardziej złośliwy, gdyby za tą sesją niewiele szło. Szczęśliwie szesnastominutowe demo „Sentinent Autolysis” spełniło pokładane w nim nadzieje. A skąd te nadzieje? Bo wydało ich Caligari Records, których bardzo cenię i jak dotąd nie przejechałem się na tym labelu. Wracając jednak do muzyki – Undeath zmieszało na nim jakby dwie gałęzie death metalu. Mamy tutaj bowiem sporo inspiracji chaotyczną na pozór muzyką Incantation – szalone wyścigi gitar, bulgotliwy wokal czy też niekiedy mocno mulące riffy. Swoje robią też świdrujące solówki – przechodzą przez uszy jak wiertło ustawione na wysokie obroty. Z drugiej strony Undeath nie stronią od świetnych, motorycznych riffów a’la Bolt Thrower. Choć te drugie są tutaj w mniejszości, są jednakże wyraźnie słyszalne. Całość brzmi bardzo mięsiście, ale zarazem cuchnąco – coś jak ochłap mocno nadgnitej, ale będącej jeszcze w jednym kawałku, martwej tkanki. Ja to kupuję i wpieprzam ze smakiem.

A jako że to już druga demówka zespołu wydana w tym roku, liczę rychło na jakiś debiut. Albo chociaż kolejne demo. Już czuję ten gryzący w oczy swąd rozkładu. Mniam.

Ocena: 8/10

Tracklist:

1. Enhancing the Dead
2. Phantasmal Festering
3. Grave Osmosis
4. Pursued Then Consumed
Autor

10986 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *