Ultra Silvam “The Spearwound Salvation”

Wydawca: Shadow Records

Kurde, nie pamiętam już kiedy trafił do mnie krążek z kraju Trzech Koron. Ba! Nawet trudno będzie mi sobie przypomnieć kiedy dotarło do mnie cokolwiek ze znaczkiem Shadow Records, które to na swoim koncie ma chociażby wydanie krążków Funeral Mist czy też Marduk. Tymczasem jakiś czas temu wpadł mi debiut Ultra Silvam i szczerze mówiąc, mina mi zrzedła.

Wpierw popatrzyłem na zdjęcia kolesi z tego hordu, następnie na okładkę, kraj pochodzenia, potem znowuż na zdjęcia kolesi tworzących ten zespół i stwierdziłem: o ja pierdolę, znowu to samo. Kolejny, któryś tam, wtórny black ze Szwecji, który aspiruje do miana wielkiego, choć tak naprawdę nigdy tego zaszczytu nie dostąpi. Zmusiłem się jednak do odpalenia tych niespełna 30 minut materiału z błagalną miną typu: tylko zagrajcie to szybko i dajcie mi już spokój. I jakież to było moje zdziwienie, gdy zostałem zaatakowany całkiem klawej jakości szwedzkim black metalem! Takim prawdziwie surowym, obdartym z grzecznego brzmienia. Chamskim, brudnym, którego cała energia przenosi się wraz z uderzeniami pierwszych riffów płynących z otwierającego “The Spearwound Salvation” na słuchacza. Podniosłem się po tym ciosie nieco oszołomiony, a potem to już była istna bajka. Poczułem się przez chwilę, jakbym spotkał łysych braci Gustavsson, którzy próbują grać jak Svartsyn, ale za chuja im to nie wychodzi, więc na upartego grają swój satanistyczny black/thrash na pełnej kurwie (“Ödesalens Uppenbarelse”) próbując udowodnić, że oni właśnie mają tutaj rację. Kolesie z Ultra Silvam dobrze więc odrobili lekcje z historii szwedzkiej muzyki rozrywkowej i stworzyli swój własny muzyczny język, za pomocą którego postanowili wyznawać kult szatana, wódy i wojennej ścieżki (niszczący “Förintelsens Andeväsen”!). Pakując oczywiście uprzednio “The Spearwound Salvation” w odpowiednie, brudne i siarczyste brzmienie, potęgujące oldschoolowy klimat.

Podrapałem się więc po głowie i zacząłem się zastanawiać czy ja się tak czepiam, czy po prostu to jest takie dobre? Odsłuchałem ten materiał więc kolejne ponad 20 razy i nadal słyszałem to samo: szatan, wojna, blasfemia, zło! Ugh! I w końcu zakumałem: taki po prostu jest Ultra Silvam na swoim debiucie i inny już raczej nie będzie.

Ocena: 7/10

Tracklista:
01. The Spearwound Salvation
02. Ödesalens Uppenbarelse
03. Birth Of A Mountain
04. Förintelsens Andeväsen
05. Wings Of Burial
06. A Skull Full Of Stars
07. The First Wound

Autor

362 tekstów dla Chaos Vault

M. Grafoman, pies karawaniarski... Koneser i nałogowy degustator 40%. Fan zarówno śmierć, jak i czarciego metalu, którego słucha od komunii... 33,4% joürnalist, 66,6% drünk bästard...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *