Túrin Turambar „Rzeczpospolita Czartowska”

Półtora roku minęło, a u mnie wylądował nowy krążek Túrin Turambar. I znów zaczyna się zabawa z zaszufladkowaniem, posortowaniem, przeanalizowaniem i wytłumaczeniem, o co twórcom chodzi.

Tak naprawdę, to lubię muzykę kapeli Atamana z uwagi na jej naturalną nieszablonowość i oryginalność przychodzącą zespołowi z łatwością. „Rzeczpospolita Czartowska” płytą bowiem jest na wskroś wybijającą się na polskiej scenie, bezpardonowo wyginającą ramy gatunków i przechadzającą się pomiędzy szufladkami jak krasnoludki w filmie Machulskiego. Przy tym jest to muzyka inteligentna i niebanalna, z tekstami, które zmuszają do zastanowienia się chwilę nad ich sensem – żadne tam termonuklearne kozły czy ropiejące owrzodzone nieumarłe zwłoki – choć chwilami wydaje się, jakby Ataman parodiował poetykę Kostrzewskiego, przekraczając chwilami granice absurdu i groteski. Niemniej jednak liryki doskonale łączą się z muzyką. A muzycznie – wiadomo, jest tu wszystko. Przeważa doom/black metal, połamany, ciągnący się, wieszający co i rusz i stojący w pół kroku do kolejnego dźwięku… Świetnie piłują gitary w miarowym tempie, aż słychać trzeszczenie przyrdzewiałego żelaza i wióry w ustach, zwłaszcza pod koniec „Więzienia z kości”, które i tak dalekie jest on typowego metalowego młócenia. No, czasem jest bardziej „przystępnie” dla metalowego zjadacza chleba z masłem – początek „Kobieta z zamkniętymi oczami” brzmi bardzo morbidandżelowsko. Ale tylko przez moment, po chwili wraca schizofreniczna multiosobowość Túrin Turambar. Co by nie mówić, nie jest to muzyka lekka i łatwa, rzec jednak można, że jest przyjemna – ale trza lubić dźwięki bliskie tym z „Rzeczypospolitej Czartowskiej”.

Że ja lubię, widać po ocenie. Dziwna, ale wciągająca płyta. Pewnie wiele osób do Túrin Turambar się nie przekona, ale niech oni się martwią.

Ocena: 8/10

Autor

11263 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *